Tag Archives: łzy

Pisane tęsknotą…

Gdybyś był ze mną,
rozgrzałbyś me serce,
co skute lodem nic nie czuje.
Rozgrzałbyś me dłonie,
co przestały marzyć,
że jeszcze kiedyś je ucałujesz.

Gdybyś był ze mną,
rozgrzałbyś mą duszę,
co ciągle przeżywa, bo Tobie jest wierną
– tęsknoty katusze.

A ja z tym na zawsze pogodzić się muszę
– że nie jesteś ze mną…

 

Lublin, dnia 3 lutego 2012.

 

Gdybyś był ze mną,
łzy byś moje otarł,
przytulił do serca jak za dawnych lat.
Potem poprowadził,
szlibyśmy we dwoje
Bożymi drogami przez ten dziwny świat.

Gdybyś był ze mną,
razem byśmy doszli,
dźwigając swe krzyże, do niebieskich bram.
Skłonili się w progu
w Trójcy Świętej Bogu
i w wiecznej radości pozostali tam.

Gdybyś był ze mną…

 

Lublin, dnia 23 kwietnia 2012.

 

Gdybyś był ze mną,
świat byłby piękniejszy,
niebo pogodniejsze,
piękniej śpiewał ptak.
I każdy dzień
wstawałby radośniejszy,
każdy posiłek miałby lepszy smak…

Gdybyś był ze mną…
Ale nie jesteś…

Mogę tylko marzyć
na jawie i w pięknych mych snach,
o tym, co jeszcze może się wydarzyć.
Na horyzoncie lśni nadziei blask.
Na naszą ziemię, w każdej czasu dobie,
Ojciec Niebieski zsyła morze łask…
Radujmy się…

 

Lublin, dnia 24 kwietnia 2012.

*** (Moja piosenka dla Ciebie)

***

To moja piosenka dla Ciebie
posłuchaj ją, jeżeli chcesz,
przywołam też gwiazdki na niebie
i Księżyc, co wspiera w potrzebie.

Piosenka o mojej tęsknocie,
o bólu, cierpieniu i łzach,
a śpiewam ją ciągle przy mojej robocie,
na jawie i w pięknych mych snach.

To moja piosenka…

W piosence też radość ukryta,
co drzemie na duszy mej dnie,
ta, którą codziennie mnie wita radośnie
Przyjaciel wspierając wciąż mnie.

To moja piosenka…

Przyjaciel nasz także ją słucha,
jest przy nas w dzień każdy i w noc.
On w serca wciąż nasze przelewa z radością
swe dary – swą miłość i moc.

To moja piosenka…

 

Lublin, dnia 26 stycznia 2012.
(na melodię „Piosenka o mojej Warszawie„)

Kolejny szary, mglisty, jesienny dzień…

W pokoju mrok,
za oknem na szarych gałęziach,
wiszą jak łzy na rzęsach,
krople zrodzone z mgły.
Jak łzy na rzęsach…

Lecz duszy wzrok
przebija mgłę i w głębię sięga,
gdzie nie ma dna,
gdzie jasność, jawa nie sny…
Gdzie jawa nie sny…

Gdzie mieszka ON
wraz ze mną w zaciszu serca,
gdzie mogę spotkać i Ciebie,
gdy tylko zechcesz tam przyjść.
Gdy tylko…

Tam zabrzmi ton
wspólnej radosnej symfonii,
gdzie ja i Ty i On jak w niebie…
Aż szkoda z tej głębi wyjść…
Aż szkoda…

 

Lublin, dnia 6 listopada 2008

Życie jest jednym kabaretem

Każdy ma wzloty i upadki,
każdy ma swoje Waterloo.
Jeden wciąż strzela gafki,
drugiego dziełem „Qui pro Quo”.

Życie jest jednym kabaretem,
nie każdy umie dostrzec to,
jeden wciąż nowe strzela gafki,
drugiego dziełem „Qui pro Quo”.

Gdy już się całkiem popaprało
w życiu to, co tak ważnym jest
i tak się wiele nie udało,
bez sensuś zrobił każdy gest

– po rozum wróć do swojej głowy
i najpierw napraw wszelkie zło,
zaniechaj wszelkiej głupiej mowy
no i idź dalej – otóż to.

Jak kot upadać na cztery łapy,
miękko lądować wśród burz i mgły,
śmiać się z kolejnej swojej gafy
– chociaż to trudne – ucz się i Ty.

Życie jest jednym kabaretem,
szczęście nawiedza tylko sny,
choć Cię częstuje rzadko kotletem
– gorzkie pigułki łykać i łzy – ucz się i Ty.

Życie jest jednym kabaretem…

 

Lublin, dnia 27 lipca 2007

Rozmowa z Księżycem (5)

Przekwitła róża, opadły płatki blade.
Powiało chłodem jesiennych dni.
A Ty, mój drogi Księżycu,
swym pyzatym obliczem
rozjaśniasz ciemność nocy
– by piękne były me sny…

Pomagasz cichutko sunąc
przez nocy długiej mrok,
odnaleźć się bliskim sercom
tam – gdzie nie sięga ich wzrok.

Babiego lata przędzę,
na której łzy rosy lśnią,
łączysz z nićmi promieni,
tkając kanwę mym snom.

Dziękuję Ci mój Księżycu
za blasku Twojego czar,
co chłodzi serca mego,
duszę palący żar.

I tylko Ty – Przyjacielu,
swoim jasnym obliczem
odbijasz światło Słońca,
chociaż… sam przed nim jesteś… niczem…

 

Lublin, dnia 8 października 2006.

*** (Modlić się można i tęsknotą)

Modlić się można i tęsknotą.
abp Józef Życiński

***

Modlić się można i tęsknotą,
modlić się można także łzami,
modlić się można i swym krzyżem
i długimi, bezsennymi nocami…

Gdy o sobie zapomnę zupełnie
i dla Ciebie serce swe otworzę,
życie me całe modlitwą
stać się może dla Ciebie
– mój Boże…

Życie me całe być może
moją pieśnią śpiewaną dla Ciebie,
lecz nasz wróg spokoju mi nie da,
nim nie spocznę w Tobie,
w Twym niebie…

Więc modlitwa ma i tęsknotą
i cierpieniem i bólem też będzie,
nim pod Miłości osłoną
dusza ma niebo posiędzie…

 

Lublin, dnia 5 marca 2002.

 

Droga Krzyżowa

 STACJA I – Jezus skazany na śmierć

Sąd niezawisły wyrok już wydał
i odwołania nie ma już.
Boga i Miłość na śmierć skazano.
Męka, tortury i krzyż – tuż, tuż…

Sądy wyroki dziś wciąż wydają,
a jeszcze wcześniej języków sąd.
Ręce „Piłaci” wciąż umywają,
nienawiść – miłość usuwa w kąt.

Poznawaj Prawdę – by Jej nie skazać,
poznawaj Boga – byś zawsze mógł
Boga i Prawdę innym ukazać
a sędzią może być tylko – BÓG…

STACJA II – Jezus bierze krzyż na swe ramiona

On wziął za Ciebie krzyż na ramiona,
On wziął na Siebie nieprawość Twą.
On wziął na Siebie Twoje zadania
i Twoją drogę wraz z Twoją łzą.

Gdy sił Ci braknie, pot Cię zalewa
i coraz trudniej wspinać się wzwyż,
pamiętaj: chociaż ciało omdlewa,
On dźwiga z Tobą stale Twój krzyż…

On wziął za Ciebie krzyż na ramiona,
On wziął na Ciebie nieprawość Twą,
więc dźwigaj razem z Nim swe zadania,
On idzie z Tobą drogą Twą…

STACJA III – Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem

Pierwszy raz upadł – nie Bóg, lecz Człowiek,
którego zwalił nie pierwszy cios.
Lecz Bóg się w ciało człowieka oblekł
aby podzielić jego los.

Ludzką jest rzeczą w drodze upadać,
nim się wypełni nasz ziemski czas,
lecz w tym upadku nie trwać, lecz wstawać
ufając Bogu, że wesprze nas

– jest rzeczą Boską. Z Jego pomocą
przejdziesz swą drogę – krzyżową też.
Wspierany Jego miłością, mocą
dojdziesz wnet tam, gdzie cierpień kres.

STACJA IV – Jezus spotyka swą Matkę

Na drodze Jezusa Maryja stanęła,
Serce Jej blisko Jego Serca biło,
nowe siły w najdroższe Ciało Jego tchnęło,
milcząc, współcierpiąc, wciąż dla Niego żyło.

Ona i Twą Matką, i z Tobą  w s p ó ł  c z u j e ,
Ona – na Twej drodze milcząc ciągle staje,
jak najdroższym dzieckiem wciąż się opiekuje
i drogę wskazuje – tam, gdzie dróg rozstaje.

Nigdy nie odrzucaj Serca Matczynego,
które w ciężkich chwilach, jak może – ratuje,
nigdy nie odrzucaj serca spotkanego,
które na Twej drodze – z Tobą wciąż  w s p ó ł  c z u j e …

STACJA V – Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi dźwigać krzyż

Krzyż Jezusa – człowiek musiał pomóc dźwigać,
lecz później zrozumiał trudu swego treść:
że na nic się nie zda przed cierpieniem migać,
że człowiek z Jezusem krzyż powinien nieść…

Bo zbawienie świata przez Boga nam dane,
bez udziału człowieka nie mogło się stać.
W naszym życiu krzyże przez Niego zesłane
dźwigać musim wspólnie – a ból Jemu dać…

„Jedni drugich brzemiona dźwigajmy,
aby wypełnić Zakon Chrystusowy”.
Wezwanie to w życiu swym wciąż wypełniajmy,
stale dokonując w nas samych przemiany…

STACJA VI – Weronika ociera twarz Jezusa

Ileż trzeba było nadludzkiej odwagi,
by w tłum szalejący, rozbestwiony wejść
tam, gdzie na Niewinność – razy i zniewagi
padały, a krzyż dalej trzeba było nieść ?

Ileż trzeba było nadludzkiej odwagi,
by wyciągnąć ręce, by uczynić gest,
gest miłości, otrzeć Tę Twarz ukochaną,
z ludzkiej wzgardy, krwi, potu i łez ?

Módlmy się o siły, miłość i odwagę,
byśmy mogli cierpieniom ulżyć sercem swym.
Iść w tłum, tam, gdzie człowiek znosi ból, zniewagę,
tak, jak kiedyś cierpiał Jezus – Boży syn…

STACJA  VII – Jezus drugi raz upada pod krzyżem

Jezus pod krzyżem naszych win upada
lecz wstaje i idzie naprzód drogą swą,
a nam zawsze widzieć w nim Boga wypada,
chociaż ludzką drogą w męce idzie On.

Idąc przez wieki Kościół też upada,
bowiem ludzką drogą także idzie on,
lecz wspierany mocą Bożą – stale włada,
wciąż powstając, zdąża tam, gdzie Boży tron.

Każde jego dziecko także wciąż upada,
wstaje – idąc dalej drogą swą,
i Ty dziecko Boże – gdy upadasz – wstawaj,
chociaż i swą drogę znaczysz często łzą.

STACJA VIII – Jezus pociesza płaczące niewiasty

Na jego drodze niewiasty stanęły,
płaczem nad Nim – ból swój wyrażały
a On je pocieszał, gdy we łzach tonęły
by nie nad Nim, lezc nad sobą i dziećmi płakały.

Nad Jezusem i światem płacz dziś nie pomoże,
taka już od wieków kolej losu jest.
Nam i dzisiaj trzeba pojąć słowo Boże,
by umacniać innych – najpierw swój krzyż nieść.

On sam w strasznej męce – o innych pamiętał,
wspierał i nauczał, dostrzegając łzy.
Choć boleścią wielką dusza przeniknięta,
o innych pamiętać – naucz się i Ty…

STACJA IX – Jezus trzeci raz upada pod krzużem

 

Trzeci raz już Jezus pod krzyżem upada,
ciało już słabnie, a gawiedź wciąż kpi.
Wokoło gapiów drwiących gromada,
lecż wstaje, by dotrwać kresu męki dni.

Jak długo można wytrzymać cierpienie,
ile razy wstawać z upadków swych dna ?
Skąd wciąż czerpać siły na zadań spełnienie,
gdy się wkrąg roztacza beznadziei mgła ?

Gdy Jemu otworzysz całe serce swoje
i Jemu dasz w darze swoich cierpień krzyż,
On we wszystkich upadkach Tobie  dopomoże,
wstaniesz zawsze, dążąc wciąż z Nim wzwyż…

STACJA X – Jezus z szat obnażony

Najświętsze Ciało okrutnie zmęczone,
tą krzyżową męką, która jeszcze trwa,
przed złym, wrogim tłumem stałó obnażone,
a cierpienie jeszcze nie sięgnęło dna.

Ze wszystkiego – co Jego, co ludzkie odarty,
wziął na śiebie wszystko, co człowiek mógł znieść,
człowiek zaś przez przez winy swe stał się nie warty
przebaczenia Boga , by do Nieba wejść.

Jezus i za nasze grzechy nieczystości,
myśli i pragnienia i uczynki złe
– cierpiał obnażony pośród ludzkiej złości,
więc na dobre odmień całe życie swe…

STACJA XI – Jezus przybity do krzyża

Gdy ręce nie mogły już błogosławić,
gdy nogi nie mogły nieść Dobrej Nowiny,
usta jeszcze mogły Boga sławić,
mogły jeszcze przebaczać – nawet łotra winy.

Jeżeli pragniesz Jego tak miłować,
że chcesz zawisnąć na swym krzyżu dziś
i nawet w męce chcesz Go naśladować
i Jego drogą aż do grobu iść

– możesz jeszcze zawsze krzywdy wybaczać,
możesz swą duszę oddawać Mu wciąż,
łaski dla bliskich swoich wypraszać,
siły znajdując w  s p ó ł   c i e r p i e n i u
z  N I M …

STACJA XII – Jezus na krzyżu umiera

Słońce oblicze swoje zakryło
i światem wstrząsnął z niebios grom.
Serce ostatni raz zabiło,
ostatnie tchnienie wydał  ON…

Coś się zaczęło, coś się skończyło.
On umarł, byśmy my mogli żyć.
Żyć życiem z Nim, tym, które było
stracone dla nas – przez nasz grzech.

Słońce oblicze swe zakrywa,
niech wstrząśnie duszą Twoją grom,
choć już dwudziesty wiek upływa,
dla Ciebie ciągle kona ON…

STACJA XIII – Jezus zdjęty z krzyża i na ramionach swej Matki złożony

Ludzie odeszli, bo „już się stało”,
odeszli spocząć przed świętem w domach.
Okrutnie zbite Ciało zostało
złożone w Matki Bolesnej ramionach.

Mężne jej serce z ufnością stanęło
w początku nowych, nie znanych Jej dróg,
siedem już mieczy serce przeniknęło,
ból jej zrozumieć umiał tylko Bóg.

Ona jest Matką największej boleści,
Ona rozumie zawsze dzieci swe.
Gdy Twoje serce boleści nie zmieści,
oddaj w Jej ręce wszystkie bóle swe.

STACJA XIV – Jezus złożony w grobie

Cisza zaległa miasto uśpione,
krzyż już za nami i męki dni,
Ciało zmęczone w grobie złożone,
Dusza otwiera do Nieba drzwi.

W ciszy się dzieją rzeczy największe,
których nam pojąć nie sposób jest.
Rzeczy największe, rzeczy najświetsze,
w ciszy i cierpień i życia kres.

Cisza zalega Kościół Boży,
za Tobą kiedyś  i  g r ó b  zostanie
który swą mocą sam Bóg otworzy,
i będzie tylko już  z  m a r t w y c h  w s t a n i e…

Lublin, luty 1999 r.

*** (Moje marzenia)

***

Moje marzenia – tak rzadko się spełniają,
moje marzenia – we łzach się rozpływają
i te ogromne i te malutkie
w głębinach serca zrodzone – smutkiem…

Słonecznym rankiem – gdy ból serce ściskał,
wraz z mą tęsknotą znów łzy wyciskał,
od stóp Giewontu, wraz z Ojca Świętego promieniem
spłynęły w duszę mą słowa – wraz z nagłym olśnieniem:
„…nie bądźcie przygnębieni, bo radość w Panu jest waszą ostoją…”
– pojęłam nagle Boże – względem mnie wolę Twoją:
Że w miłości swej nieskończonej dałeś mi krzyż, choć ten najmniejszy
-bym mogła Go ofiarować Tobie – jako dar największy.

Przyjmij Go więc Panie i wedle woli Twojej
niech się toczy me życie, a nie wedle mojej.
Jak paciorki różańca niechaj me dni biegną,
aż kiedyś na znak Twój – tronu Twego sięgną.

Lublin, dnia 7 czerwca 1997 r.
(W dniu wizyty Jana Pawła II u stóp Giewontu)

Samoloty

WSPOMNIENIA WRZEŚNIA 1939
 

Niebo było błękitne, powietrze gorące,
nad Warszawą płynęło złote, jasne słońce,
a na tym bezchmurnym, wrześniowym bezmiarze
niemieckie bombowce w jasnym słońca żarze.

Mój mały chłopczyku, lat właśnie masz tyle,
ile ja ich miałam w pierwsze wojny chwile
i w niebo spoglądasz ufnymi oczami,
bez lęku, że dom Twój zginie pod bombami.

I słysząc z daleka nadchodzące grzmoty,
lub nadlatujące z dala samoloty,
nie czujesz w swym sercu przerażenia tego,
które we mnie żyje do dnia dzisiejszego.

Dzisiaj tak jak wtedy, powietrze gorące,
niebo jest bez chmurki, czarem lata tchnące,
obraz z przed pół wieku w pamięci ożywa
i z mych oczu cicho łza serdeczna spływa.

1 września 1995