Tag Archives: morze

*** (W morzu Bożej miłości)

***

W morzu Bożej miłości
płyniemy dowolnym stylem,
wszystko jedno, czy kraulem,
żabką, czy też motylem.

Dopłyniemy do horyzontu,
gdzie morze się z niebem styka,
tam, gdzie pływak zmęczony
wieczne odpocznienie spotyka.

Możemy też lecieć ku niebu
na skrzydłach nadziei i wiary,
tam, gdzie nas Bóg obdarzy
swymi łaskami bez miary.

A więc w drogę…

 

Lublin, dnia 4 marca 2015.

Mój Anioł

Mój Anioł ma skrzydła ogromne
i jak najdroższa Matula,
by sny me były spokojne
z miłością mnie nimi otula.

Mój Anioł ma serce gorące,
choć bicia jego nie słyszę,
a usta też ma milczące
– wypełnia moją ciszę.

Mój Anioł ma takie „chody”,
że w jedną, krótką chwilę
pokona windy i schody,
lądy i morza – gdy trzeba
myśl moją zanieść szybko
do mego Przyjaciela…

Mój Anioł – przysłany przez PANA
przez całe życie jest ze mną,
jestem przez niego kochana
w dzień i w noc – często tak ciemną.

Zwierzę się dzisiaj tobie
z mojego jednego zmartwienia,
że chociaż z nim jestem na co dzień
– nie znam Jego imienia.

Lublin, dnia 22 stycznia 2007.

*** (Znane są, jak dobrze wiecie)

***

Znane są, jak dobrze wiecie
poematy o Lublinie i piosenki o Warszawie,
a ja chcę rozsławić w świecie
skarby skryte na Wieniawie.

Na Wieniawie, co dzielnicą przepięknego jest Lublina,
której każda ścieżka, kamień,
skryte w sercu przypomina
dawne jego dni.

I te smutne, i radosne,
i mojego życia wiosnę,
która często mi się śni.

Jak Czechówka swoje wody wiosną wokół rozlewała,
latem łąka pięknym kwiatem niby morze falowała.
Jesień tęczą rozedrganą barw tysiącem malowała
i pagórki, i wąwozy.
Zima lodu stos skrywała pod trociną pośród łozy.

A staruszek – srebrny Księżyc – w swych wędrówkach nie ominął
nigdy pięknej swej Wieniawy
i po niebie świecąc – płynął.

I jak jej mieszkańcy: czasem
chudy, biedny, utrudzony,
albo w pięknej lisiej czapie,
wypoczęty, wypasiony,
ale zawsze jej urokiem
zachwycony, urzeczony…

 

Lublin, dnia 15 stycznia 2007.

Pójdź za mną (Barka)

Za ks. bp. J. Zawitkowskim

Pójdź za mną (Barka)

Panie, dalszy rejs odwołany,
bo sternika do siebie wezwałeś,
a nam brak siły, nadzieja zgasła.

O Chryste, przecież burza szaleje.
Ratuj barkę, bo bez Ciebie zginiemy!
– Nie lękajcie się, a wypłyńcie na głębię!
Cała naprzód! Nowy świta już dzień!

Pan znowu stanął nad brzegiem,
Szukał w tłumie nowego sternika,
by łowił serca słów Bożych Prawdą.

O Panie, Ty na Niego spojrzałeś,
Twoje usta dziś wyrzekły to imię:
Józef barkę swą zostawił na brzegu,
razem z Tobą, nowy zaczął dziś łów.

 

Lublin, dnia 15 sierpnia 2005

Zamość

Czas się zatrzymał – na dzień, na dwa.
Choć nadal wkoło trwa taniec zła
– dusze zawisły między ziemią a niebem
– karmione słowem i Żywym Chlebem
– z ust i z rąk Ojca…

Dłonie złączone, serca złączone,
głowy schylone w głębokim ukłonie,
ciała nie czują trudów podróży,
oczy nie widzą wokoło burzy
– wpatrzone w postać Ojca…

 

***

Wkoło błyskawice, niebo czarne, gromy,
wkoło ludzkie morze, wkoło pieśni tony,
a na pięknym skrawku swej ziemi ojczystej
biały Pielgrzym w słońcu, głosi sercem czystym
nadziei słowa…

Jasna postać z dala jak słońce jaśnieje
wiatr mija to miejsce, choć wokoło wieje,
w dziękczynieniu święta pochyla się głowa,
w sercach wszystkich wiernych – na miłości słowa
rodzi się odnowa…

Wkoło dywan z pokus szatan do stóp ściele,
wkoło bólu morze – pisać można wiele
o ludzkich cierpieniach, krzywdach, załamaniach,
ciężkich drogach życia, trudach powstawania
– kiedy wokół trwoga…

Jasna postać z dala jak słońce jaśnieje,
i w sercach zasiewa wiarę i nadzieję,
wciąż spływają w dusze te miłości słowa,
które pozwalają rodzić się od nowa
– w drodze do Boga…

 

Zamość, dnia 12 czerwca 1999

Latarnie

Na stromych brzegach naszego życia,
tam, gdzie się styka ziemia z Niebem
– stoją latarnie – Bogu w ofierze
wzniesione – łańcuchem serc ludzkich splecione
– licznych kościołów wieże
– śląc światło od Boga dla Ciebie…

W każdej świątyni na Twoim szlaku
– tam, gdzie Cię dobry Bóg zawiedzie
– zawsze gotowe – często w udręce,
zmęczone – z Jezusem w Hostii na zawsze złączone
– bije gorące serce
kapłana – dla BOGA i dla Ciebie…

Płynąc po życia burz oceanie
– tam się posilić można Chlebem,
co sił dodaje w tej ciężkiej drodze
do portu – gdzie już nie będą wrogie fale
burt Twoich niszczyć srodze
– gdzie kres jej – u BOGA – dla Ciebie.

Lublin, 6 września 1997 r.

Ślad na piasku

Idę piaszczystym morza brzegiem,
srebrzysta fala stopy zalewa,
morze odbija Słońca promienie
i szumem swym – Bogu wciąż śpiewa
swoją odwieczną pieśń…

Na mokrej plaży zostawiam ślady,
woda je zmywa, nic nie zostaje,
chwila przeminie – cóż nie ma rady,
a wraz z nią to – co życie daje,
i to, co z nim trzeba nieść…

Idę ciernistym życia brzegiem,
fala tęsknoty duszę zalewa
– tam, gdzie się styka cierpienie z Niebem,
a serce bijąc – Bogu pieśń śpiewa
– tak jak ukryty dzwon…

Prosi, by śladów mej długiej drogi
nie zmyły nigdy już żadne fale,
by wiodły ciągle pod Jego progi,
pomogły innym iść wytrwale
– wprost tam, gdzie jest Jego tron…

Karwia, dnia 17 sierpnia 1997 r.

*** (Niebo sierpniowe)

***

Niebo sierpniowe skrzy się gwiazdami,
księżyc na wczasach rośnie,
co chwila gwiazda spadając z nieba
zawisa w nadmorskiej sośnie.

Wóz Wielki cicho przez niebo płynie
i gwiazda polarna goreje,
i wiele jeszcze gwiazd spadnie
w morze – zanim zadnieje.

Chcę wypowiedzieć swoje życzenie
Zanim gwiazdeczka upadnie
– zdążyć nie mogę – lecz się nie martwię,
bo Bóg i tak je zgadnie.

Zgadnie i weźmie je w swoje dłonie,
rozmnoży jak skibki chleba
– i gwiezdnym deszczem spuści je na mnie
wtedy, gdy będzie trzeba…

A ja tymczasem siedzę  nad brzegiem,
latarnia w oddali wciąż mruga,
szumem swym morze duszę kolebie
a noc jest gwiaździsta i długa…

Karwia, 13 sierpnia 1997 r.

*** (Daję Ci cały ocean marzeń)

***

Daję Ci cały ocean marzeń,
po którym płyniesz pośród fal Ty
– pod białym żaglem jasnej nadziei
ku Niebu
– gdzie jasne Słońca promienie,
na horyzoncie spełnione sny…

Daję Ci morze mojej miłości,
co falą pieści daleki brzeg,
miarowym rytmem serca uderza
dla Ciebie
– popłyńmy razem wspólnym marzeniem
ku Słońcu, które wstrzymało swój bieg…

Daję Ci morze mojej tęsknoty,
po którym płynę w bezkresną dal
łodzią, co stale do celu zmierza
wraz z Tobą
– ku jasnej Nieba przystani,
gdzie zniknie smutek, tęsknota i żal…

Karwia, dnia 12 sierpnia 1997 r.

Zamki

Niebo błękitne, jasny horyzont
na plaży spoczywa moc ludu,
łagodna fala rytm serca odmierza
morza – Bożego cudu.

Słońca promienie buzie dziecięce
w jasne uśmiechy malują,
na piasku zamki dłonie chłopięce
wśród pisków i śmiechów budują…

Nie daj mi Boże w tym pięknym raju
zapomnieć o innej fali,
o tej, co w pięknym mym rodzinnym kraju
wszystko co może wali.

Fale powodzi buzie dziecięce
łez potokami malują,
z marzeń utkane zamki młodzieńcze
w niwecz się rozsypują.

Prześlij im Panie ten wiatr od morza,
i niechaj zanim zadnieje
rozświetli niebo nadziei zorza
nim nowy dzień zajaśnieje.

Niechaj już wyschną te łez potoki,
opadną wezbrane rzeki,
i już odpoczną jak kraj szeroki
od łez napuchłe powieki…

Niebo błękitne, jasny horyzont,
na plaży spoczywa moc ludu,
łagodna fala rytm serca odmierza
morza – Bożego cudu.

Nie daj mi Boże w tym pięknym raju
zapomnieć, że inni ludzie
tuż obok i w całym kochanym kraju
ciągle w ogromnym trudzie

– budują swoje zamki na skale
pomimo sztormów i burzy
i ich nie zmogą zła żadne fale
– bo Bóg pomocą im służy.

Niechaj im wszystkim promienie Boże
twarze w uśmiechy malują,
niech zapatrzeni w wieczności zorze
swe zamki spokojnie budują…

Niebo błękitne, jasny horyzont,
na plaży spoczywa moc ludu,
łagodna fala rytm serca odmierza
morza – Bożego cudu…
Karwia, 8 sierpnia 1997 r.