Tag Archives: wiara

*** (W morzu Bożej miłości)

***

W morzu Bożej miłości
płyniemy dowolnym stylem,
wszystko jedno, czy kraulem,
żabką, czy też motylem.

Dopłyniemy do horyzontu,
gdzie morze się z niebem styka,
tam, gdzie pływak zmęczony
wieczne odpocznienie spotyka.

Możemy też lecieć ku niebu
na skrzydłach nadziei i wiary,
tam, gdzie nas Bóg obdarzy
swymi łaskami bez miary.

A więc w drogę…

 

Lublin, dnia 4 marca 2015.

Bóle…

Bóle…

Największe bóle, to bóle duszy
i najtrudniejsze do ukojenia:
bóle miłości, bóle rozstania,
niezasłużone bliźnich cierpienia,

Bóle tęsknoty przez oddalenie
i samotności, co czasem doskwiera,
brak szans na marzeń naszych spełnienie.
Złagodzić je może tylko wiara, nadzieja i miłość.

Zaufajmy im…

 

Lublin, dnia 25 lutego 2015

*** (Dałeś mi samotność)

***

Dałeś mi samotność
– abym bardziej odczuwała Twoją obecność,
dałeś mi ciszę
– abym lepiej słyszała Twój głos,
zabrałeś mi sprawność fizyczną
– abym zrozumiała, że „moc w słabości się doskonali”,
zabrałeś mi smutek
– a dałeś „ewangeliczną radość”,
zabrałeś mi tak wiele
– a dałeś dużo więcej: wiarę, nadzieję i… miłość…

Dziękuję Ci, kocham Cię, wielbię Cię
Boże w Trójcy Jedyny…

 

Lublin, dnia 7.06.2014

Dobry pasterzu…

Dobry pasterzu…

Wspomnienia, zamyślenia, refleksje o abp Józefie Życińskim

***

Wiara, nadzieja, miłość – pozdrawiająca, błogosławiąca dłoń i uśmiech dla każdego spotkanego bliźniego, w każdych okolicznościach. W archikatedrze, na pielgrzymkach, procesjach, spotkaniach – i tych przypadkowych, na wykładach, na wszelkich uroczystościach, odwiedzinach, w różnych środowiskach. Zawsze czas i serce dla drugiego człowieka.

***

Twoje kwadranse duszpasterskie w radiu „eR” – oczekiwane, informujące, wyjaśniające, ducha podnoszące w tej trudnej rzeczywistości, w jakiej przystało nam żyć i troska o to radio.

***

Gdy było ciężko na duszy – ukazywałeś Boże światło, dobre strony w każdym człowieku, w każdej trudnej sytuacji pozytywne aspekty.

***

W bramie nieba przywitał Cię z pewnością i do serca przytulił kreśląc krzyżyk na czole nasz wspólny przyjaciel – św. Franciszek z Lublina – ks. Ryszard „migający”.

 

Lublin, dnia 20 lutego 2011.

 

Niektóre z myśli abp Józefa Życińskiego

***

Czasem i milczenie jest grzechem.

***

… módlmy się, aby miłość, którą obdarzył nas Bóg była w nas i aby On sam był w nas.

***

Szczęść Boże na wszystko, co wymaga naszej odwagi i odpowiedzialności.

Świętojańscy Goście

Gdy było bardzo źle…
Przyszła do mnie Wiara wraz z siostrą Nadzieją
z którą zawsze w parze
chodzi. Przyniosły w darze
– na pociechę, bym mogła rozdawać,
sama nic nie mając – dar dobroci…

Przyszła do mnie Miłość,
przyniosła i w swojej
wyciągniętej ręce
swoje kochające, wciąż gorące serce…
w drugiej zaś przyniosła świeży,
piękny kwiat – kwiat paproci…

 

Lublin, dnia 25 czerwca 2008

*** (Gdyby nawet)

***

Gdyby nawet

budzik rano nie obudził
żal do wszystkich miałbyś ludzi
żeś zbyt długo rano spał

Gdybyś nawet

w złym momencie dostał czkawki
i zapięte na agrafki
miast na guzik spodnie miał

A na dworze wciąż padało
i w kolanie Cię strzykało
a profesor pałę dał

W dniu tym wszystko się sprzysięgło
w samochodzie trzasło sprzęgło
a w kieszeni tylkoś dziurę miał

W brzuchu kiszki marsza grały
w oczach gwiazdy wirowały
– takiś los człowiecze miał

Nie trać wiary, że:

Wnet wyjdzie słoneczko zza chmuty,
dobry ktoś załata dziury,
w kartę życia dmuchnie los.

Z nieba spłynie deszcz gotówki
i w kieszeni znów złotówki
nowy Ci napełnią trzos.

Znów poczujesz się radosny,
orzeźwi Cię powiew wiosny,
który przypływ sił Ci da.

I poczujesz jak za młodu
– zamiast chłodu, marsza głodu
jak radośnie w duszy gra
– nadzieja…

Lublin, dnia 5 listopada 2007

Uśmiech

I

Uśmiechu Twego mi trzeba,
jak powietrza, słońca i chleba.
Uśmiechu Twego mi trzeba,
by rozświetlał mą drogę do nieba.

Uśmiechu Twego mi trzeba
z Twoich oczu. Z nich bije blask nieba.
Uśmiechu Twego mi trzeba.
Choć z daleka go przyślij. Skoro nie ma
Ciebie – przy mnie…

II

Gdy sił już nie masz
iść żadną ze stromych dróg,
ogromnym wysiłkiem swych bliźnich uśmiechem wspierasz
– w twych oczach uśmiecha się Bóg.

Gdy mijasz po drodze
laski i wózki zamiast nóg,
uśmiechy spod krzyża swych Bliźnich – przyjaciół Ci wiernych
– w ich oczach uśmiecha się Bóg…

Lublin, dnia 16 września 2007.

III

Uśmiech wiarę przywraca, wiarę w człowieka.
Uśmiech w nadzieję przyobleka
zmęczone serca ludzi.

Uśmiech po trudnych chwilach początkiem jest radości,
gdy często na twarzach gości
i miłość w sercach obudzi.

Uśmiech buduje pomosty dusze odległe łączące.
Uśmiech w oczach płaczących
nadziei odblask wzbudzi.

 

Lublin, dnia 21 września 2007.

Służyć miłości

W Twej szkole Boże różne są przedmioty,
uczysz mnie ciągle wiary, nadziei, miłości.
Jak doskonalić talenty i cnoty,
jak służyć Tobie – trwając w radości.

Jak służyć Miłości? Ty mnie uczysz stale.
Miłość – to Ty Boże. Więc jest wszechobecna.
Zasiana – kiełkuje i wzrasta wytrwale.
Ogarnia swym światłem wszechświata przestworze.

Jest cicha, cierpliwa, ukryta w głębinach
serc ludzkich – zasiana Twym miłosnym tchnieniem.
Służąc Tobie kochając – ją wzmacniać potrzeba,
by rosnąć dojrzała i sięgnęła nieba.

Naucz mnie mój Boże wciąż ją pielęgnować.
Jej służyć – Jej w drugim bliskim mi człowieku.
Zapomnieć o sobie i Jej ofiarować
wszystko – choć tak trudne jest służenie Tobie…

 

Lublin, dnia 31 lipca 2007

Nasze drogi

Tak do siebie podobne,
równoległe jak tory,
do jednego celu wiodące,
w ranki, we dnie, w wieczory
– nasze drogi…

Obie krzyżami znaczone,
bogate w drogowskazy,
a w ciemne, samotne noce,
rozświetlane światłami wiary
– nasze drogi…

Przez tę samą Ojczyznę biegną,}te same krajobrazy
i wraz z Bliźnimi znoszą
podobne trudy, urazy
– nasze drogi…

I jak dwie równoległe linie,
choć biegną tak blisko siebie,
według praw matematyki
spotkają się w nieskończoności
– w niebie – nasze drogi…

 

Lublin, dnia 1 lutego 2007.

2000 – listy do Ojca Świętego

W tym wspaniałym roku 2000 moi Przyjaciele – sąsiedzi z Domu Pomocy Społecznej im. Matki Teresy z Kalkuty w Lublinie wykonali wspaniałe dary dla Ojca Świętego. Miała zaszczyt pomóc im napisać listy do Ojca Świętego, które miały być dołączone do tych prezentów. Oto one:

List pierwszy – pani Marii Świrgiel:

Umiłowany Ojcze Święty!

U progu Roku Jubileuszowego, roku deszczu łask Bożych spływających na nas wszystkich
„- otworzyłeś drzwi do wielkiej jasności
dla całego na świecie Twego Ludu Bożego,
przekroczyłeś wraz z nami nowy próg nadziei
na obecność w nas wszystkich Słowa Wcielonego.

W świecie grozy, przemocy i szaleństwa szatana,
ukazałeś, jak w wielkiej jasności powodzi
– Radość, która przed wiekami nam została dana
– wciąż na nowo dla wszystkich na świecie się rodzi…”
(Danuta Kowal)

Za tę radość z nadziei, za ogromną Bożą Miłość, którą darzysz nas wszystkich, za uśmiech spod dźwiganego krzyża – krzyża nas wszystkich – składam Ci dar z mojego serca, z mojej miłości, dar wdzięczności i ciągłej modlitwy w Twoich intencjach. A zewnętrznym wyrazem tego wszystkiego, czego słowa wyrazić nie mogą, niech będzie Twoja podobizna z komplet bielizny do Mszy świętej, wyhaftowane przez długie godziny duchowego łączenia się z Tobą. Wykonałam ten haft lewą ręką. Po przebytej w dzieciństwie chorobie Heine Medina, lewostronny niedowład unieruchomił mnie na wózku inwalidzkim.

Haftuję krzyżykami – jak krzyżykami haftuje moje życie dobry Bóg. Haftuje je i ozdabia złotymi nićmi radości. Taką radością, którą dał mi dzisiaj, jest możliwość przekazania Ci owocu mojej pracy. Może stanie się ona małą radością dla Ciebie – kochany Ojcze Święty – która wywoła uśmiech na Twojej, tak drogiej mi twarzy.

Jednocześnie przekazuję Ci modlitwy, pamięć i miłość moich bliskich mi współmieszkańców i pracowników Domu Pomocy Społecznej im. Matki Teresy z Kalkuty w Lublinie.

– Maria Świrgiel
Lublin, dnia 15 sierpnia 2000.

List drugi – pana Henryka Paraszczuka

Przewielebny Ojcze Święty!

W tym tak wspaniałym roku – Roku Jubileuszowym, roku nadziei, roku zdroju łask Bożych – dziękując za wszystko, co nam dajesz: wiarę, nadzieję, miłość – poprzez nieskończenie wielką ofiarę, trud, cierpienie – ofiaruję Ci radością owoc mojej pracy: kopię obrazu Matki Bożej Licheńskiej. W Licheniu wszakże, podczas ostatniej pielgrzymki do Polski, modliłeś się do Niej z nami, o wyproszenie dla nas wiary mocnej, która nie lęka się żadnych trudności, cierpień czy niepowodzeń, bo oparta jest na przekonaniu, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego” (por. Łk 1,37).

Obraz ten namalowałem ustami. W wypadku straciłem obie ręce i nogi. Dobry Bóg ulitował się nade mną i dał mi radość tworzenia, malowania dla Jego chwały. Pracuję – modląc się jednocześnie do Jezusa i Jego Matki, do Nich, którzy tak dobrze rozumieją cierpienie człowieka, bo ich cierpieniu nie było równego na świecie.

Ofiaruję Ci obraz Maryi, którą tak bardzo umiłowałeś, że zawierzyłeś Jej samego siebie, a Ona tak bardzo Cię ukochała, że prowadzi Cię bezpiecznie przez Twoją drogę krzyżową i zakończę słowami:

„Maluję Cię Matuchno ustami
Maluję Cię Matuchno dniami i nocami
Maluję Cię swoją miłością
Maluję Cię swoją radością
Maluję Cię sobą całym
I Twymi obrazami
wypełniam
świątynię swojego serca”

– Henryk Paraszczuk
mieszkaniec Domu Pomocy Społecznej
im. Matki Teresy z Kalkuty w Lublinie

Lublin, dnia 15 sierpnia 2000

Oba wspaniałe dary dotarły do Ojca Świętego, co prawda nie od razu, lecz po pokonaniu wielu trudności w zrealizowaniu tego przedsięwzięcia, a moja radość była tym większa, że przy okazji dotarła i moja malusieńka kropelka w pisanym słowie.