Tag Archives: ziemia

*** (Nie pomogą próżne żale)

Nie pomogą próżne żale
ból swój niebu trza polecić
a samemu zaś wytrwale
trzeba naprzód iść i świecić.
 
Adam Asnyk

***

„Nie pomogą próżne żale”,
w niebo trza skierować oczy,
krzyż swój podnieść i wytrwale
za Jezusem cicho kroczyć
– po ziemi…

I nie martwić się już wcale,
kędy wiedzie Jego droga.
Zaufając i kochając
do naszego Ojca – Boga
– dojdziemy…

On wciąż koi nasze żale,
krzyż codzienny, który daje,
nie jest taki ciężki wcale
jak czasami się wydaje
– gdy słabniemy…

I tak według pięknej myśli
księdza Jana Twardowskiego */
warto jest powiedzieć sobie:
czasem ciężej jest bez niego
– gdy idziemy
swoją drogą
sami…

 

Lublin, dnia 30 marca 2007.

 

*/ Ks. Jan Twardowski – KRZYŻ
„Trzeba iść dalej, czyli spacer biedronki” (str. 260)

Bajka – niebajka

Dla Ciebie

BAJKA – NIEBAJKA

Na dwóch krańcach Lublina
tak daleko od siebie
gdzie korzenie ich wrosły
w głąb, w ojczystą ziemię
– dwie dzielnice od wieków
nad rzekami dwiema
tak pięknieją rosnąc,
że wspanialszych już nie ma.

Na północy – Wieniawa
– dzielnica młodzieży,
szkół, uczelni, przedszkoli,
księży i … żołnierzy.
Na południu Wrotków
pięknem swym urzeka,
zachwycają tam oczy
drzewa, zalew, rzeka.

Wieniawa samotna
nad rzeką siedziała
i wpatrzona w Księżyc
jak w lustrze ujrzała
jasne i przyjazne
Wrotkowa odbicie
i poczuła w sobie
jakby nowe życie…

Z tęsknoty i z marzeń
wianuszek uwiła,
w bystre wody Czechówki
przeżegnawszy – rzuciła
wierząc, że go z Bystrzycy
Wrotków wyłowi miły,
a co się działo dalej
zabrakło mi siły
opisać…

Wieniawa, dnia 30 stycznia 2007.

 

(d.c.)

Gdy Wieniawa do rzeki wianuszek wrzucała,
to o najważniejszym wtedy zapomniała.

Zapomniała, że Bystrzyca w drugą stronę płynie
i wianuszek zbłąkany w wodach Wieprza zginie.

I nie ujrzą go nigdy oczy jej Miłego
– chyba, że go znajdzie w głębi serca swego
– i wyłowi…

Wieniawa, dnia 11 lutego 2007.

Z mojego okna…

Z mojego okna niewiele widać
– nisko nad ziemią: zwykły ziemski dzień.
Z nieba promień Słońca i światło Księżyca
– między bloków gęstwą, rzadko wkracza w cień.

Lecz pod mym oknem – jak na filmie taśmie,
przewija się zwykłych, prostych ludzi los.
Od świtu do nocy i gdy Słońce zgaśnie,
rozbrzmiewa osiedla rytmu serca głos.

Pod tym moim oknem – przy piwie dysputy,
przy murku warzywa kupujących gwar.
Czasem płacz dziecięcy, spory, wzywanie pomocy
– czasem serc otwarcia, dobrych przemian czar…

Na ławce bezdomny śpi cicho, nie chrapie,
zanim go nie zbudzi gwarem swoim świt,
albo wcześniej hałas, jakieś zamieszanie,
piratów drogowych – opon i hamulców zgrzyt.

A dziś z mego okna wraz z świtu nastaniem
ujrzałam w jasności nowy, ten nasz… Krzyż…
W trudach tych codziennych Boży Dom tu stanie
– zbudują maluczcy – wznosząc dusze wzwyż… ku Bogu…

 

Lublin, dnia 13 sierpnia 2004.

Zamość

Czas się zatrzymał – na dzień, na dwa.
Choć nadal wkoło trwa taniec zła
– dusze zawisły między ziemią a niebem
– karmione słowem i Żywym Chlebem
– z ust i z rąk Ojca…

Dłonie złączone, serca złączone,
głowy schylone w głębokim ukłonie,
ciała nie czują trudów podróży,
oczy nie widzą wokoło burzy
– wpatrzone w postać Ojca…

 

***

Wkoło błyskawice, niebo czarne, gromy,
wkoło ludzkie morze, wkoło pieśni tony,
a na pięknym skrawku swej ziemi ojczystej
biały Pielgrzym w słońcu, głosi sercem czystym
nadziei słowa…

Jasna postać z dala jak słońce jaśnieje
wiatr mija to miejsce, choć wokoło wieje,
w dziękczynieniu święta pochyla się głowa,
w sercach wszystkich wiernych – na miłości słowa
rodzi się odnowa…

Wkoło dywan z pokus szatan do stóp ściele,
wkoło bólu morze – pisać można wiele
o ludzkich cierpieniach, krzywdach, załamaniach,
ciężkich drogach życia, trudach powstawania
– kiedy wokół trwoga…

Jasna postać z dala jak słońce jaśnieje,
i w sercach zasiewa wiarę i nadzieję,
wciąż spływają w dusze te miłości słowa,
które pozwalają rodzić się od nowa
– w drodze do Boga…

 

Zamość, dnia 12 czerwca 1999

Kochać – to na Bożą miłość serce wciąż otwierać

Rozważanie na kanwie myśli kardynała Wojtyły
Elementarz etyczny, rozdział 18 – „Sprawiedliwość i miłość”
 

Kochać – to na Bożą miłość serce wciąż otwierać
i nie dawać mu nigdy w marazmie zamierać,

wiedząc, że:
miłość, to siła moralna,
potężna energia, wielka, niezniszczalna,
co jedna, jedyna pozwala się zbliżyć
do osoby kochanej – i tak się uniżyć,
że wniknąć w świat jej duchowy pozwala
i z bytem je swój byt utożsamia…

O miłości także wciąż pamiętać muszę,
że od grozy zubożenia uwalnia wciąż duszę,
jest źródłem bijącym – wciąż odradzającym się
w sercu – bogactwa wewnętrznego.

Miłość chcąc dobra drugiego człowieka
z obdarowywaniem go nigdy nie zwleka
i wyzwala w nim to, co najszlachetniejsze
i nieraz na dnie duszy w nim tkwi,
i najtrudniejsze pokonuje opory i niszczy zapory
spragniony świat w krąg zalewając,
wyjałowione pola stale użyźniając…

Gdyby to wszyscy na świecie pojęli
to siłą miłości wszyscy by płonęli,
energię tę stale w sobie wyzwalali
i cały świat płynąłby na miłości fali.

Już żadne systemy straszne by nie były,
nie drżałyby narody przed użyciem siły,
nie zagrażałby światu już totalitaryzm
i sił przebicia nie miał materializm,
a wszyscy wpłynęliby wśród wspólnej radości
– w cywilizację miłości…

 

Lublin, dnia 12 marca 1998.

*** (Spłynąłeś jak biały gołąbek)

***

Spłynąłeś jak biały gołąbek na polską ziemię,
Odkrywasz Bożych tajemnic – po rąbku rąbek
– słucha Cię polskie plemię…

Czytasz nam kartę po karcie – serca swojego księgę,
balsamem słowa koisz rozdarcie Narodu
– wskazujesz miłości Bożej potęgę…

Powtarzasz proste, lecz jakże mocne słowa
– nie wiem raz już który
i kruszysz nimi jak twardym oskardem
dzielące ludzi mury…

I chociaż pada słów Twych potęga
rzucone przez Ciebie ziarno
na polską, biedną, zmęczoną ziemię
wyjałowioną i marną
– wierzę, że jak w historii nieraz
i teraz cud się stanie:
pod wpływem serca Twojego promieni
– duch jej się znów zbudzi
– i wstanie…

 

Lublin, dnia 4 czerwca 1997

*** (Dziękujesz Bogu, że dał Ci w darze)

Szanownemu Panu
Sergiuszowi Riabininowi
(w nawiązaniu do Jego wiersza:
„… Chyba, że dłonie Gromnicznej Pani…” R.N. 2/1990)

Dziękujesz Bogu, że dał Ci w darze
„życie po życiu jeszcze za życia”.
A Tyś potrafił ujrzeć je jeszcze
w Bożym wymiarze.

Do stóp Świętego Maksymiliana
chylisz swą głowę o pomoc prosząc
i wiesz, że w niebie najwięcej może
Niepokalana.

Z serca swojego co wiecznie płonie
Bożą miłością – iskry wybierasz,
składasz z ufnością Niepokalanej
w jej jasne dłonie.

Ona rozsyła je w świata strony,
zasiewa w duszach jak ziarna w glebie,
na Bożej roli, aby przyniosły
stokrotne plony.

12 lutego 1996 r.

Słoneczniki

WSPOMNIENIA WRZEŚNIA 1939

 

Gdzieś na Saskiej Kępie, pod niebem wrześniowym
aby się zasłonić przed deszczem bombowym,
pod słonecznikami, ze swą lalką w ręce
ukryło się w schronie – czteroletnie serce.

***

Poprzez życia dalsze złe i dobre chwile
pamięć ma wspomina słoneczników tyle:
przed oczami stają złociste, kochane,
przez ojca, przez męża – sadzane, zrywane,

przy miedzach, na polach, działach uprawiane,
teraz znów przez wnuki z zapałem łuskane,
a nawet na sławnym Van Gogha obrazie,
jak żywe, przepiękne w tym swoim wyrazie.

***

Kiedy je wspominam, zstępując w głąb siebie,
modlę się do Stwórcy, co patrzy na Ziemię,
aby słoneczników, w tych czy innych stronach,
nikt nigdy nie musiał znów sadzić na schronach.

29 stycznia 1996 r.

Kolegom rolnikom- którzy odeszli

Z żyznych, pszenicznych ziem Lubelszczyzny,
z piaszczystych, zdrowych poręb Roztocza
i z innych krain naszej Ojczyzny,
gdzie pięknym lasem pokryte zbocza

-wyrośli prawi, silni, wspaniali,
na łąkach, polach zwiększali plony,
na nieużytkach – zawsze wytrwali
– orali nowe, piękne zagony.

Przez lata życia, Ci Wielcy Ludzie,
jak Bóg nakazał – ziemię kochaną
– pracując ciągle w ogromnym trudzie
– czynili sobie, innym poddaną.

W dzieciństwie z mlekiem matki wyssali
miłość do Boga, ziemi, Ojczyzny
i wszystkie siły swoje oddali
dla ukochanej swej Lubelszczyzny.

A Ty czasami idź na te pola
i nad tą ziemią swe ręce złóż,
gdzie użyźniona jest przez Nich rola,
Oni wciąż żyją w jej kłosach zbóż.

19 grudnia 1995 r.
(W dniu pogrzebu kolegi Jasia Mietlickiego)