Tag Archives: gwiazdy

*** (Księżycu, mój przyjacielu)

***

Księżycu, mój przyjacielu,
Ty nigdy mnie nie zawodzisz,
chociaż nie zawsze widoczny
– swoimi drogami chodzisz.

Lecz drogi te wyznaczone
przez Boga przed wiekami,
jasne, bo oświetlone
pięknymi, licznymi gwiazdami.

Uczysz jak bliźnim oświecać
drogi wiodące do nieba
świecąc nie swoim światłem
– to tak niewiele trzeba…

Uczysz tak trudnej pokory,
poddania się Bożej woli,
a człowiek często jest skory
to czynić, co Boga tak boli…

Księżycu, mój przyjacielu,
Ty zawsze, choć z daleka
widzisz i wspomagasz
cierpiącego człowieka…
– świecąc nie swoim światłem…

 

Lublin, dnia 3 stycznia 2014

*** (Moja piosenka dla Ciebie)

***

To moja piosenka dla Ciebie
posłuchaj ją, jeżeli chcesz,
przywołam też gwiazdki na niebie
i Księżyc, co wspiera w potrzebie.

Piosenka o mojej tęsknocie,
o bólu, cierpieniu i łzach,
a śpiewam ją ciągle przy mojej robocie,
na jawie i w pięknych mych snach.

To moja piosenka…

W piosence też radość ukryta,
co drzemie na duszy mej dnie,
ta, którą codziennie mnie wita radośnie
Przyjaciel wspierając wciąż mnie.

To moja piosenka…

Przyjaciel nasz także ją słucha,
jest przy nas w dzień każdy i w noc.
On w serca wciąż nasze przelewa z radością
swe dary – swą miłość i moc.

To moja piosenka…

 

Lublin, dnia 26 stycznia 2012.
(na melodię „Piosenka o mojej Warszawie„)

Księżycowe misterium

W księżycową, gwiaździstą, cudną noc,
wyiskrzone niebo wzywa mnie
i w serce rozdarte wciąż na dwoje
wstępuje jakaś nowa, dziwna moc.

Ku blademu światłu chcę biec
i utopić w nim marzeń swoich moc,
niech się zawrą już za mną podwoje,
bym już mogła w spokoju wreszcie lec.

W tę cudowną, gwiaździstą, cichą noc,
Wielka Miłość wciąż wzywa mnie
– w Niej utopić chcę te miłości moje,
z których rodzi się ciągle moja moc.

W księżycową, gwiaździstą, cudną noc
chcę utopić w Niej swe niepokoje,
aby serce rozdarte wciąż na dwoje
nie biegło za nimi w dzień i w noc…

W księżycową, gwiaździstą, cudną noc
śpi już twardo zmęczone serce moje.
Wielka Miłość wciąż czuwa nad mym snem,
już zamknęła za mną swe podwoje.

Lecz ja ciągle i w snach swych pragnę biec,
znaleźć Ciebie i marzeń Twoich moc,
przy Twym sercu moje serce pragnie lec,
nim się skończy gwiaździsta, cudna noc…

Lublin, dnia 4 lutego 2002.

*** (Bardziej wpatrujmy się w Boże Światło)

Bardziej wpatrujmy się w Boże Światło niż w ludzkie mroki.
abp Józef Życiński

***

Bardziej wpatrujmy się w Boże Światło
niż w ludzkie mroki,
chociaż przez te ludzkie mroki
wieźć nas muszą często nasze ludzkie kroki.

Lecz tak, jak wędrując przez lasy i bagna,
gdy patrzymy w niebo, nie wstrzyma nas żadna przeszkoda,
wpatrując się w Boże Światło, które Maria niesie,
nie zbłądzimy w żadnym ciemnym życia lesie.

Jak gwiazdy w nocy drogę ukazują,
tak kochani święci drogę nam torują
ku Światłu Bożemu doprowadzić nas mogą,
gdy podążać będziemy gwiezdną, świętą drogą
– za nimi…

Bardziej wpatrujmy się w Boże Światło
niż w ludzkie mroki,
chociaż przez te ludzkie mroki
wiodą nas często nasze ludzkie kroki
– w drodze do Boga…

 

Lublin, dnia 5 lutego 2000.

Lublin, Księżyc i ja (5)

Księżyc w całej krasie znów po niebie sunie
i lubelskim bramom wielce się dziwuje,
że bez jego własnej świetlistej pomocy
lśnią swym własnym światłem
w Wigilijnej Nocy…

A gdy już bliziutko nad Deptak przypłynął,
ujrzał jak Koziołek z Ratusza zeskoczył
i przy żłóbku wraz z osłem koziołka wywinął,
gdy w stajence Jezuska maleńkiego zoczył…

Księżyc po ogonie Gwiazdy Betlejemskiej zjechał,
przez okienko chatki pod strzechę wprost wpłynął,
i dalszej wędrówki po niebie zaniechał,
został aż do rana ze Świętą Dzieciną…

 

Lublin, dnia 25 grudnia 1999.

Nad jeziorem

***

Najpiękniejsze jest jezioro nocą,
kiedy księżyc wypływa zza drzew,
kiedy gwiazdy na falach migocą,
koi duszę dyskoteki śpiew.

I miarowe ping-ponga odbicia
kończą chwile tak miłego dnia,
falą wspomnień minione przeżycia
powracają na jawie i w snach.

Chociaż piękno i spokój dokoła
zapomnienie daje o złem,
pod opieką mojego Anioła
usypiając – żegnam się z dniem

– jest zakątek w głębinach mej duszy,
gdzie tęsknota i ból wciąż trwa
i nadzieją ukołysana
razem ze mną zasypia ma
Miłość…

 

Okuninka, dnia 4 sierpnia 1998.

 

***

Idę do Ciebie księżycową drogą,
która się wije wśród jeziora fal,
gdzie odbite gwiazdki dopomóc mi mogą,
prowadząc wciąż w Twoją nieznaną mi dal.

Idę do Ciebie myślą i marzeniem,
choć daleka droga – bliskiś sercu Ty.
Oboje objęci jednym Bożym Tchnieniem
wędrujemy poprzez trudne życia dni.

Idę do Ciebie modlitwy stopniami,
które chcę wyprosić Twe spokojne sny,
by Bóg wokół Ciebie dniami i nocami
rozpraszał swym światłem niepokoju mgły…

 

Okuninka, dnia 5 sierpnia 1998.

Rozmowa z Księżycem (2)

I znów Cię ujrzałam na jesiennym niebie,
już tak dawno nie pisałam swych wierszy do Ciebie
i nie wpatrywałam się w Twoje oblicze
– ile już dni minęło – oj wiele… Nie zliczę
– mój Księżycu…

A Ty płyniesz jak zwykle swą odwieczną drogą,
którą Pan Ci wyznaczył, a której nie mogą
zmienić żadne ludzkie, ni moje życzenia,
bo każde z nas inne ma do wypełnienia
Boże polecenia…
– mój Księżycu…

Czy Cię chmurka zasłania, czy burza szaleje,
Ty po niebie wędrujesz w nocy i gdy dnieje,
a na nim wraz z Tobą wędrują gwiazd roje,
lecz jest jedna gwiazdka, co ma miejsce swoje
przy Tobie
– mój Księżycu…

Choć ona daleka – zawsze bliska Ciebie,
wędruje wraz z Tobą po przepięknym niebie,
w drodze towarzyszy, siły Ci dodaje,
płynąc w ślad za Tobą w drodze nie ustaje
i świeci dla Ciebie
– mój Księżycu…

 

Lublin, dnia 11 października 1997.

*** (Niebo sierpniowe)

***

Niebo sierpniowe skrzy się gwiazdami,
księżyc na wczasach rośnie,
co chwila gwiazda spadając z nieba
zawisa w nadmorskiej sośnie.

Wóz Wielki cicho przez niebo płynie
i gwiazda polarna goreje,
i wiele jeszcze gwiazd spadnie
w morze – zanim zadnieje.

Chcę wypowiedzieć swoje życzenie
Zanim gwiazdeczka upadnie
– zdążyć nie mogę – lecz się nie martwię,
bo Bóg i tak je zgadnie.

Zgadnie i weźmie je w swoje dłonie,
rozmnoży jak skibki chleba
– i gwiezdnym deszczem spuści je na mnie
wtedy, gdy będzie trzeba…

A ja tymczasem siedzę  nad brzegiem,
latarnia w oddali wciąż mruga,
szumem swym morze duszę kolebie
a noc jest gwiaździsta i długa…

Karwia, 13 sierpnia 1997 r.

Kiedy w dzień pogodny

Kiedy w dzień pogodny po lesie wędrujesz,
stąpając po ziemi grzybów wypatrujesz,
nie możesz bez przerwy spoglądać pod nogi,
byś w gęstwinie leśnej nie zagubił drogi.

Musisz wciąż spoglądać na boki, przed siebie,
obserwować znaki na drzewach, na niebie,
najpiękniejsza zdobycz szczęścia nie przyniesie,
jeżeli sam siebie zagubisz w tym lesie.

Musisz jak dąb stary mocno wrosnąć w ziemię,
z której płynie życie, lecz głowę mieć w niebie,
by z tej wysokości ogarniać swym wzrokiem
i to co dalekie, i to co pod bokiem.

***

Kiedy w dzień pogodny po morzu żeglujesz,
szukając ryb kroci, oczy wypatrujesz,
nie możesz bez przerwy myśleć o połowie
i podczas podróży to jedno mieć w głowie.

Musisz wciąż pilnować wioseł, steru, żagli,
z drogi swej nie zbaczać, choć Cię nikt nie nagli,
obserwować morze i gwiazdy na niebie,
byś w bezkresnej toni nie zgubił sam siebie.

Musisz jak ptak morski wznosić się wysoko,
ku słońcu, ku gwiazdom, ku pięknym obłokom,
byś wśród niespodzianek żywiołu morskiego
nie utracił drogi do lądu stałego.

***

Kiedy w dzień pogodny orzesz ojca pole
lub gdy ziarno rzucasz w uprawioną role,
nie możesz bez przerwy spoglądać pod nogi,
aby podczas pracy nie zagubić drogi.

Musisz choć na chwilę zaprzestać pracować,
strudzone ramiona z ulgą rozprostować,
z miłością ogarnąć zmęczonym spojrzeniem
tę Twoim mozołem uprawianą ziemię.

Musisz, jak skowronek, co po pracy w glebie,
pieśnią chwali Boga, zawieszony w niebie,
gdy na Anioł Pański kędyś biją dzwony
oddać Bogu swemu głębokie pokłony.

***

Kiedy w dzień pogodny idziesz życia drogą,
stąpając po cierniach, co poranić mogą,
nie możesz bez przerwy spoglądać pod nogi,
by z oczu nie stracić celu swojej drogi.

Musisz choć na chwilę zatrzymać się w drodze,
popatrzeć, że inni też strudzeni srodze,
popatrzeć w głąb siebie, popatrzeć ku Niebu
i oddać się całkiem Temu Najwyższemu.

Musisz jak przyroda – cały służyć Bogu,
Musisz jak przyroda – cały ufać Bogu,
lecz będąc człowiekiem – jakże miłym Bogu,
skończyć swą wędrówkę w Jego domu progu.

9 czerwca 1995 r.