Tag Archives: smutek

*** (Alinka jest dobra na wszystko)

***

Alinka jest dobra na wszystko.
Gdy Ci smutno – to czule przytuli,
do łez rozśmieszy lub piątkę przybije
i wróci do swojej matuli.

Jak jasne słoneczko na niebie
rozjaśnia mroki twej duszy,
przywraca zdrowie, nadzieję.
Alinka jest dobra na wszystko…

 

Lublin, dnia 7 listopada 2013

*** (Gdy nie wiem, co robić)

***

Gdy nie wiem, co robić, same trudności

mam wokół siebie,

gdy tylko mogę, z wielką ufnością

– radzę się Ciebie.

Gdy czuję smutek, wielką samotność

i pustkę wokół siebie,

po chwili wahań, gdy „jesteś dostępny”

– dzwonię do Ciebie.

 

Gdy sen nie nadchodzi, ciemno i cicho

i tylko wiatr drzewa kolebie,

proszę Anioła, by myśli mych kilka

– zaniósł prościutko do Ciebie.

A kiedy się znajdę, po trudach życia

w tak wymarzonym niebie

myślę, że dobry Święty Piotr znajdzie miejsce tam dla mnie

– bliziutko Ciebie…

Lublin, dnia 7 marca 2007.

*** (Moje marzenia)

***

Moje marzenia – tak rzadko się spełniają,
moje marzenia – we łzach się rozpływają
i te ogromne i te malutkie
w głębinach serca zrodzone – smutkiem…

Słonecznym rankiem – gdy ból serce ściskał,
wraz z mą tęsknotą znów łzy wyciskał,
od stóp Giewontu, wraz z Ojca Świętego promieniem
spłynęły w duszę mą słowa – wraz z nagłym olśnieniem:
„…nie bądźcie przygnębieni, bo radość w Panu jest waszą ostoją…”
– pojęłam nagle Boże – względem mnie wolę Twoją:
Że w miłości swej nieskończonej dałeś mi krzyż, choć ten najmniejszy
-bym mogła Go ofiarować Tobie – jako dar największy.

Przyjmij Go więc Panie i wedle woli Twojej
niech się toczy me życie, a nie wedle mojej.
Jak paciorki różańca niechaj me dni biegną,
aż kiedyś na znak Twój – tronu Twego sięgną.

Lublin, dnia 7 czerwca 1997 r.
(W dniu wizyty Jana Pawła II u stóp Giewontu)

Jesień

I znów mamy jesień. Któraż to już, która?
Nie da się spamiętać, zliczyć też się nie da.
Świat tak urządziła ta Matka Natura,
że po skarbie-lecie idzie jesień-bieda.

Minęły już długie, piękne dni gorące,
gdy wypoczywały i dusza, i ciało,
krócej już po niebie błądzi blade słońce,
na działkach i ludzi, i kwiatów już mało.

Minęły uroki i zapachy lata,
cisza w krąg panuje, ptaki gdzieś się skryły,
na sprzątniętych polach dym gdzieś w górę wzlata,
błyszczą zaoranej, żyznej ziemi bryły.

Czasem deszczyk rosi ziemie w mgłę spowitą,
jakby płakał cicho nad dolą człowieka,
czasem znowu słońce gamą barw obfitą
w złoto i purpurę cały świat obleka.

***

Znów przeżywam jesień. Któraż to już, która?
Nie da się spamiętać, zliczyć też się nie da.
Świat tak urządziła ta Matka Natura,
że po życia trudach idzie starość-bieda.

Minęły te lata, tak szybko biegnące,
kiedy siły miały i dusza, i ciało,
trudniej iść przez życie ciężkie i męczące,
wokoło i ludzi, i przyjaciół mało.

Minęły uroki i rozkosze świata,
nie ma tych radości, które kiedyś były,
tylko dusza moja coraz wyżej wzlata
i nowe wartości w głębiach jej ożyły.

Czasem moje oczy smutku mgła spowija,
jakby płakać chciały, że życie ucieka,
czasem jednak znowu, choć wszystko przemija,
dusza się w nadzieję i w radość obleka.

26 września 1995 r.