Category Archives: Przyroda

Wiersze o naturze, pięknie stworzonych roślin i zwierząt, porach roku

Leszczyna

Po drzemce zimowej, na działce cienistej,
gałązki leszczyny pięknej, rozłożystej,
pokryły się całe cudnych bazi szatą
pyłkiem kolorowym zdobioną bogato.

W nasadach gałęzi, w każdym zagłębieniu
maleńkie kwiatuszki śnią o zapyleniu,
mini pióropusze na mini główeczkach
błyszczą się czerwono w promieniach słoneczka.

Leszczyna z lubością ramiona prostuje,
i szczęście istnienia całą sobą czuje.
I żyje tą chwilą, co przemija stale,
a o tym co będzie nie myśli dziś wcale.

I o tym co było, jak w ubiegłe lato
orzechy przepyszne urosły bogato
lecz zanim do końca na słońcu dojrzały,
to obce i wrogie ręce je zebrały.

I nie wie, że zanim tydzień ten przeminie,
to mrozu groźnego fala znów przypłynie
i zniszczy orzeszki jeszcze nie poczęte
i zmrozi listeczki w pączuszkach zamknięte.

Lecz dzielna leszczyna z każdym rokiem większa.
Tę cienistą działkę jak może upiększa,
Użycza wiewiórkom i ptakom schronienia
i w upalne lato dla mnie swego cienia.

Stary wieszcz miał lipę, a ja mam leszczynę,
usiąść pod nią mogę, by odpocząć krzynę
i pomyślę o Tym, co ją kiedyś sadził,
o Tym co mnie w życiu swym nigdy nie zdradził.

Co mnie kochał jak ziemię, jak las i jak pole,
jak bogate plony w kopcach i w stodole,
pomarzyć, że kiedyś znowu się zejdziemy,
pod Bożą leszczyną razem usiądziemy.

16 marca 1995 r.

Z mojego okna… (3)

Z mojego okna tyle piękna widzę…
Na to, co nie piękne przymykam oczy.
Roztacza przede mną cały świat uroczy
– Stwórca wszego piękna – nasz PAN…

Liście już spadają,
dzieciaki kochane
szeleszcząc nóżkami
kasztany zbierają.

A zaraz za rogiem,
niestrudzony w posłudze,
idzie z Panem Bogiem
raźnym krokiem – Ksiądz.

Gdy spojrzę do góry,
na nieba błękicie
widzę jasne chmury,
pulsujące życie – co wciąż trwa:
jesienne ptaków odloty
ku cieplejszym dniom,
wyżej samoloty
w słońcu pięknie lśnią…

Z mojego okna tyle piękna widzę…

 

Lublin, dnia 4 października 2013

*** (Znane są, jak dobrze wiecie)

***

Znane są, jak dobrze wiecie
poematy o Lublinie i piosenki o Warszawie,
a ja chcę rozsławić w świecie
skarby skryte na Wieniawie.

Na Wieniawie, co dzielnicą przepięknego jest Lublina,
której każda ścieżka, kamień,
skryte w sercu przypomina
dawne jego dni.

I te smutne, i radosne,
i mojego życia wiosnę,
która często mi się śni.

Jak Czechówka swoje wody wiosną wokół rozlewała,
latem łąka pięknym kwiatem niby morze falowała.
Jesień tęczą rozedrganą barw tysiącem malowała
i pagórki, i wąwozy.
Zima lodu stos skrywała pod trociną pośród łozy.

A staruszek – srebrny Księżyc – w swych wędrówkach nie ominął
nigdy pięknej swej Wieniawy
i po niebie świecąc – płynął.

I jak jej mieszkańcy: czasem
chudy, biedny, utrudzony,
albo w pięknej lisiej czapie,
wypoczęty, wypasiony,
ale zawsze jej urokiem
zachwycony, urzeczony…

 

Lublin, dnia 15 stycznia 2007.

Róża – ta jedyna…

Wśród tysiąca róż wyrosła,
prosta, zgrabna i wyniosła
i jak inne – ta jedyna
pięknem swoim zachwycała
i czekała, wciąż czekała…

No i ręka Opatrzności
spośród innych róż mnogości
delikatnie ją wyjęła
i od Serca – wraz z Miłością
swoją, Bożą – Sercu dała…

Gdy swą misję zrozumiała,
listki swe rozprostowała,
blade płatki rozchyliła
i najpiękniej jak umiała
wciąż pachniała i pachniała
– bym wciąż o Nim pamiętała…

 

Lublin, dnia 4 października 2006.

Jesień (2)

Jesień – złotymi liśćmi szeleszcząca.
Jesień – czasem łzą żalu pośród dżdżu płacząca.
Jesień – w poświacie Księżyca wspomnienie rodząca…i…tęsknotę…
Jesień – czas zbioru dojrzałych owoców serc.
Jesień – czas siewu złotych ziarn ozimych w glebę latem rozgrzaną.
Jesień – czas obumierania – by wiosną rozkwitnąć różą – w ogrodzie pełnym róż.
Jesień – jesień mojego życia…

 

Lublin, dnia 23 października 2004

Na wypalonych ugorach Poręby

Na wypaloną ziemię promień padł,

na wypalonej ziemi zakwitł kwiat,

na osmalonym drzewie ptaszek siadł,

zanucił ziemi pieśń o Bogu

– pieśń nadziei…

Od lasu zawiał rześki wiatr,

Słońce w uśmiechu przyćmiło blask,

przesłało ku mnie światło Boże

– światło nadziei…

Na udręczoną duszę promień padł,

nadzieją wokół ożył świat,

że w oczach Twoich ujrzę kwiat:

wiary, nadziei i miłości.

Kwiat, który nigdy nie zwiędnie…

Lublin, dnia 18 kwietnia 2001 r.

Boże Krokusy

Patrząc na poniewierane wiosennym wiatrem
świeżo rozkwitłe krokusy

Między wiosennymi wichrami

małe krokusy wyrosły

między wiosennymi burzami

wzrok swój do nieba wzniosły

choć daleko od siebie

zgodnie ich serca biły

i w księżycowe noce

o jednym, tym samym śniły

ta sama matka ziemia

je wszystkie wykarmiła

ta sama matka ziemia

do serca swego tuliła

jednymi soki żywieni

i w jednej rosie kąpani

jedno swe krótkie życie

Bogu złożyli w dani

– w Bożym ogrodzie wyrosłe kwiaty

– polscy Kapłani

Lublin, dnia 22 marca 2001 r.

Boże krokusy

Patrząc na poniewierane wiosennym wiatrem świeżo rozkwitłe krokusy:

Boże krokusy

Między wiosennymi wichrami
małe krokusy wyrosły,
między wiosennymi burzami
wzrok swój do nieba wzniosły.

Choć daleko od siebie
zgodnie ich serca biły
i w księżycowe noce
o jednym, tym samym śniły.

Ta sama matka ziemia
je wszystkie wykarmiła,
ta sama matka ziemia
do serca swego tuliła.

Jednymi soki żywieni
i w jednej rosie kąpani,
jedno swe krótkie życie
Bogu złożyli w dani
– w Bożym ogrodzie wyrosłe kwiaty:
polscy kapłani…

 

Lublin, dnia 22 marca 2001 r.

*** (W najpiękniejszych stronach) Dla pana Krzysia

Dla pana Krzysia

 

***

W najpiękniejszych stronach, w zakątkach Roztocza,
gdzie pachnącym lasem pokryte wzgórz zbocza,
Tanwią płyną wody wciąż jak kryształ czyste,
a powietrze dotąd zdrowe i przejrzyste
– Bóg w swych wędrówkach przystanął w zachwycie
i w Tanwi odmętach ukrył swe odbicie.

A Ty uchwyciłeś to odbicie Boże
w wodzie czystej jak łza – w roztoczańskim borze.
Uchwyciłeś je mgnieniem i nam ukazałeś,
razem ze swym sercem ukrytym w niej
– dałeś nam, byśmy w przódy duszę w niej obmyli
i w głębinach jej skarby ukryte odkryli.

Odczytali to, czego słowo wyrazić nie zdoła,
usłyszeli – jak Stwórca w dziełach swoich woła
grą barw, świateł i kształtów mnogością,
grą cieni, wód głębią – przemawia z miłością
do Ciebie, przez Ciebie
– do nas…

Lublin, dnia 6 lipca 2000 r.

*** (W pozornej brzydocie ukryte) Dla pana Krzysia

Dla pana Krzysia

 

***

W pozornej brzydocie ukryte,
gdzie drzewa w lustr błota krysztale odbite
– tkwi piękno.

Piękno, które wydobyć, ukazać,
wraz z rąbkiem swej duszy przekazać
– próbujesz.

Już drzewo na głowie stojące,
tańczące w zaułkach słońce
– pieśń śpiewa.

I w szarej, wieczornej godzinie
ze zdjęć Twych już piękno płynie
– rozjaśnia duszy mrok.

Lublin, dnia 20 sierpnia 1999 r.

w maleńkiej, cichej, tej kawiarence „Cafe Chantant”