Tag Archives: Anioł Stróż

*** (Kochani Aniołowie)

***

Kochani Aniołowie,
zawsze wierni stróżowie
pracujących wytrwale,
czy w głębokich wykopach,
czy już prawie w obłokach
– na budowie świątyni,
proszę Was
strzeżcie ich
od wszelakich przypadków,
– czy zasłabnięć, upadków,
chorób duszy lub ciała…
Aby dzięki nim rosła świątynia,
a wraz z nią – Boża chwała…

 

Lublin, dnia 30 października 2013

*** (Gdy nie wiem, co robić)

***

Gdy nie wiem, co robić, same trudności

mam wokół siebie,

gdy tylko mogę, z wielką ufnością

– radzę się Ciebie.

Gdy czuję smutek, wielką samotność

i pustkę wokół siebie,

po chwili wahań, gdy „jesteś dostępny”

– dzwonię do Ciebie.

 

Gdy sen nie nadchodzi, ciemno i cicho

i tylko wiatr drzewa kolebie,

proszę Anioła, by myśli mych kilka

– zaniósł prościutko do Ciebie.

A kiedy się znajdę, po trudach życia

w tak wymarzonym niebie

myślę, że dobry Święty Piotr znajdzie miejsce tam dla mnie

– bliziutko Ciebie…

Lublin, dnia 7 marca 2007.

Mój Anioł

Mój Anioł ma skrzydła ogromne
i jak najdroższa Matula,
by sny me były spokojne
z miłością mnie nimi otula.

Mój Anioł ma serce gorące,
choć bicia jego nie słyszę,
a usta też ma milczące
– wypełnia moją ciszę.

Mój Anioł ma takie „chody”,
że w jedną, krótką chwilę
pokona windy i schody,
lądy i morza – gdy trzeba
myśl moją zanieść szybko
do mego Przyjaciela…

Mój Anioł – przysłany przez PANA
przez całe życie jest ze mną,
jestem przez niego kochana
w dzień i w noc – często tak ciemną.

Zwierzę się dzisiaj tobie
z mojego jednego zmartwienia,
że chociaż z nim jestem na co dzień
– nie znam Jego imienia.

Lublin, dnia 22 stycznia 2007.

Zaćmienie

***

W czerń się oblekło oblicze Księżyca,
kiedy się wtoczyło w tarczy Słońca blask
i nic tak oczu ludzkich nie zachwyca,
jak jego przybranie w szczerozłoty kask.

Niepokój ogarnia wszelakie stworzenie,
Słońce jaśniej świeci, choć promieni mniej,
Ziemię wciąż ogarnia groza i milczenie,
Człowiek – nowe piękno odnajduje w niej.

Siły słońca blasku zaćmić nic nie zdoła,
Nawet połączona stu księżyców moc.
Ciemność przezwycięży jasna dłoń Anioła,
nigdy wiecznie nie trwa – nawet duszy noc…

 

***

Stanąłeś na mej drodze,
na mojej drodze do SŁOŃCA,
zasiałeś w duszy nadzieję,
która trwać w niej będzie
– do końca…

Bądź zawsze dla bliźnich księżycem
i nie odwracaj wzroku od SŁOŃCA,
świeć Jego światła odbiciem,
oświecaj im drogę
– do końca…

Bądź zawsze i dla mnie księżycem,
lecz nie zasłaniaj mi SŁOŃCA,
i dla mnie świeć Jego odbiciem,
w mej drodze do Niego
– do końca…

Lublin, dnia 11 sierpnia 1999.

Dla Wojtusia

I

Po jesiennym niebie ciemne chmury mkną,
blade niebo płacze dżdżu smutnego łzą,
o dachy i rynny deszcz miarowo stuka,
muzyką umila sen mojego wnuka.

Śpij więc, śpij maleńki, miną słotne dni,
rozjaśnione blaskiem przez Twe złote sny,
a Babcia różańcem owinie Twój świat,
by Ci Bóg rozjaśniał chwile przyszłych lat.

Lublin, dnia 5 listopada 1998 r.
II

Lodowaty wicher mrozem serce ścina,
czarne chmury pędzą, nieba błękit depczą,
przemarznięte dłonie różańca korale
przesuwają cicho, usta prośby szepczą.

Wtem zza chmur wesoło słońce się wychyla,
tchnieniem swym zmarzniętą ziemię w mig ogrzewa,
promieniami swymi całą ją opływa
i znów ziemia Bogu hymn pochwalny śpiewa.

Promyki figlarne wesoło igrają,
wśród koniczyn łanu i w dziurawca kwiatach,
a w oczach dziecięcych błękit się odbija,
usta ślą swój uśmiech dla całego świata.

Wnet zmarznięte serce nadzieja rozgrzewa,
duszę musnął Anioł skrzydlatym ramieniem,
i znów wszystko we mnie cieszy się i śpiewa,
znów żyję nadzieją, chwilą i … marzeniem.

Lublin, dnia 7 października 1998 r

III

„Duje, duje wiatr w kominie”,
kołysankę nową gra,
w płatkach śniegi świat w krąg ginie,
zima – jak za dawnych lat.

„Duje, duje wiatr w kominie”,
w „Wojtusiowej izbie” mrok.
Miłka gra coś na pianinie,
w śnieżnej dali ginie wzrok…

„Duje, duje wiatr w kominie”,
dywan wspomnień w duszy tka,
życie szybko, szybko płynie,
wraz z nim radość, ból i łza…

Lublin, dnia 17 lutego 1999 r.

Tryptyk znad Jeziora Białego

I

Inni marzą ciągle o dalekich krajach,
widzą Rzym i Paryż w swoich pięknych snach,
a mnie widok mojej Ojczyzny upaja
– dzisiaj  Pojezierza Włodawskiego czar.

Kiedy cicho stąpam po mchach i porostach,
gdy wdycham swą piersią życiodajny jod,
na brzegu jeziora brodzę w wodorostach,
serce znowu silne staje się jak młot.

I nigdzie nie rosną takie piękne sosny
i nigdzie na świecie brzozy tak nie drżą,
gdy je rankiem powiew wietrzyka miłosny
pięści cicho, a czasem deszczyk rosi łzą.

Chociaż czasem straszna, pełna grozy burza
piorunami drzewa i jezioro tnie
i w potokach deszczu świat cały zanurza
– szybko zło przemija, jak po strasznym śnie.

I znów w taflach jezior Słońce się odbija,
lub na falach igra księżycowy blask
i choć szybko, szybko dzień za dniem przemija
– koi moją duszę znów nadziei brzask.

Okuninka, dnia 13 sierpnia 1998 r.

II

Idę do Ciebie księżycową drogą,
która się wije wśród jeziora fal,
gdzie odbite gwiazdki dopomóc mi mogą
prowadząc wciąż w Twoją nie znaną mi dal.

Idę do Ciebie myślą i marzeniem,
choć daleka droga – bliskiś sercu Ty.
Oboje objęci jednym Bożym Tchnieniem
wędrujemy poprzez trudne życia dni.

Idę do Ciebie modlitwy stopniami,
którą chcę wyprosić Twe spokojne sny,
by Bóg wokół Ciebie dniami i nocami
rozpraszał swym światłem niepokoju mgły…

Okuninka, dnia 5 sierpnia 1998 r.

III

Najpiękniejsze jest jezioro nocą,
kiedy księżyc wypływa zza drzew,
kiedy gwiazdy na falach migocą,
koi duszę dyskoteki śpiew.

I miarowe ping – ponga odbicia
kończą chwile tak miłego dnia,
falą wspomnień minione przeżycia
powracają na jawie i w snach.

Chociaż piękno i spokój dokoła
zapomnienie daje o złem,
pod opieką mojego Anioła
usypiając – żegnam się z dniem

– jest zakątek w głębinach mej duszy,
gdzie tęsknota i ból wciąż trwa
i nadzieją ukołysana
razem ze mną zasypia ma
Miłość …

Okuninka, dnia 4 sierpnia 1998 r.

Nad jeziorem

***

Najpiękniejsze jest jezioro nocą,
kiedy księżyc wypływa zza drzew,
kiedy gwiazdy na falach migocą,
koi duszę dyskoteki śpiew.

I miarowe ping-ponga odbicia
kończą chwile tak miłego dnia,
falą wspomnień minione przeżycia
powracają na jawie i w snach.

Chociaż piękno i spokój dokoła
zapomnienie daje o złem,
pod opieką mojego Anioła
usypiając – żegnam się z dniem

– jest zakątek w głębinach mej duszy,
gdzie tęsknota i ból wciąż trwa
i nadzieją ukołysana
razem ze mną zasypia ma
Miłość…

 

Okuninka, dnia 4 sierpnia 1998.

 

***

Idę do Ciebie księżycową drogą,
która się wije wśród jeziora fal,
gdzie odbite gwiazdki dopomóc mi mogą,
prowadząc wciąż w Twoją nieznaną mi dal.

Idę do Ciebie myślą i marzeniem,
choć daleka droga – bliskiś sercu Ty.
Oboje objęci jednym Bożym Tchnieniem
wędrujemy poprzez trudne życia dni.

Idę do Ciebie modlitwy stopniami,
które chcę wyprosić Twe spokojne sny,
by Bóg wokół Ciebie dniami i nocami
rozpraszał swym światłem niepokoju mgły…

 

Okuninka, dnia 5 sierpnia 1998.

Nie – zioła

Coraz dłużej nie mogę zasnąć.
Noc jest trumną nad sercem zamkniętą.
Nocne myśli jak cmentarz, pachną
macierzanką, piołunem i miętą.”
 

(Władysław Broniewski – „ Zioła”)

                    Nie – zioła

Coraz dłużej nie mogę zasnąć.
Noc jest ciszą nade mną rozpiętą.
Nocne myśli – przedwiośniem pachną
i wspomnieniem dzieciństwa – miętą.

Mnie nie cmentarz się marzy i groby,
nie uschnięte młodości kwiaty,
dusza moja wiew wiosny już czuje,
bo kiełkuje już w nowe światy.

A przy łóżku w babcinym wazonie,
stoją wiosny działkowe zwiastuny;
wilcze łyko, forsycja. Leszczyna
trąca duszy mej napięte struny

i melodię przecudną wygrywa,
Anioł Stróż dopowiada słowa.
Nowa wiosna się we mnie zaczyna
a wraz z nią – kolejna odnowa.

Długa noc już nam świt przybliża
a wraz z nim nowy dzień nastanie,
po przedwiośniu – wiosna przybywa
a wraz z nią – Z m a r t w y c h w s t a n i e …

Lublin, dnia 5 marca 1997 r.