Tag Archives: cisza

*** (Gdy nie wiem, co robić)

***

Gdy nie wiem, co robić, same trudności

mam wokół siebie,

gdy tylko mogę, z wielką ufnością

– radzę się Ciebie.

Gdy czuję smutek, wielką samotność

i pustkę wokół siebie,

po chwili wahań, gdy „jesteś dostępny”

– dzwonię do Ciebie.

 

Gdy sen nie nadchodzi, ciemno i cicho

i tylko wiatr drzewa kolebie,

proszę Anioła, by myśli mych kilka

– zaniósł prościutko do Ciebie.

A kiedy się znajdę, po trudach życia

w tak wymarzonym niebie

myślę, że dobry Święty Piotr znajdzie miejsce tam dla mnie

– bliziutko Ciebie…

Lublin, dnia 7 marca 2007.

Mój Anioł

Mój Anioł ma skrzydła ogromne
i jak najdroższa Matula,
by sny me były spokojne
z miłością mnie nimi otula.

Mój Anioł ma serce gorące,
choć bicia jego nie słyszę,
a usta też ma milczące
– wypełnia moją ciszę.

Mój Anioł ma takie „chody”,
że w jedną, krótką chwilę
pokona windy i schody,
lądy i morza – gdy trzeba
myśl moją zanieść szybko
do mego Przyjaciela…

Mój Anioł – przysłany przez PANA
przez całe życie jest ze mną,
jestem przez niego kochana
w dzień i w noc – często tak ciemną.

Zwierzę się dzisiaj tobie
z mojego jednego zmartwienia,
że chociaż z nim jestem na co dzień
– nie znam Jego imienia.

Lublin, dnia 22 stycznia 2007.

Rozmowa z Księżycem (5)

Przekwitła róża, opadły płatki blade.
Powiało chłodem jesiennych dni.
A Ty, mój drogi Księżycu,
swym pyzatym obliczem
rozjaśniasz ciemność nocy
– by piękne były me sny…

Pomagasz cichutko sunąc
przez nocy długiej mrok,
odnaleźć się bliskim sercom
tam – gdzie nie sięga ich wzrok.

Babiego lata przędzę,
na której łzy rosy lśnią,
łączysz z nićmi promieni,
tkając kanwę mym snom.

Dziękuję Ci mój Księżycu
za blasku Twojego czar,
co chłodzi serca mego,
duszę palący żar.

I tylko Ty – Przyjacielu,
swoim jasnym obliczem
odbijasz światło Słońca,
chociaż… sam przed nim jesteś… niczem…

 

Lublin, dnia 8 października 2006.

Z mojego okna…

Z mojego okna niewiele widać
– nisko nad ziemią: zwykły ziemski dzień.
Z nieba promień Słońca i światło Księżyca
– między bloków gęstwą, rzadko wkracza w cień.

Lecz pod mym oknem – jak na filmie taśmie,
przewija się zwykłych, prostych ludzi los.
Od świtu do nocy i gdy Słońce zgaśnie,
rozbrzmiewa osiedla rytmu serca głos.

Pod tym moim oknem – przy piwie dysputy,
przy murku warzywa kupujących gwar.
Czasem płacz dziecięcy, spory, wzywanie pomocy
– czasem serc otwarcia, dobrych przemian czar…

Na ławce bezdomny śpi cicho, nie chrapie,
zanim go nie zbudzi gwarem swoim świt,
albo wcześniej hałas, jakieś zamieszanie,
piratów drogowych – opon i hamulców zgrzyt.

A dziś z mego okna wraz z świtu nastaniem
ujrzałam w jasności nowy, ten nasz… Krzyż…
W trudach tych codziennych Boży Dom tu stanie
– zbudują maluczcy – wznosząc dusze wzwyż… ku Bogu…

 

Lublin, dnia 13 sierpnia 2004.

Droga Krzyżowa

 STACJA I – Jezus skazany na śmierć

Sąd niezawisły wyrok już wydał
i odwołania nie ma już.
Boga i Miłość na śmierć skazano.
Męka, tortury i krzyż – tuż, tuż…

Sądy wyroki dziś wciąż wydają,
a jeszcze wcześniej języków sąd.
Ręce „Piłaci” wciąż umywają,
nienawiść – miłość usuwa w kąt.

Poznawaj Prawdę – by Jej nie skazać,
poznawaj Boga – byś zawsze mógł
Boga i Prawdę innym ukazać
a sędzią może być tylko – BÓG…

STACJA II – Jezus bierze krzyż na swe ramiona

On wziął za Ciebie krzyż na ramiona,
On wziął na Siebie nieprawość Twą.
On wziął na Siebie Twoje zadania
i Twoją drogę wraz z Twoją łzą.

Gdy sił Ci braknie, pot Cię zalewa
i coraz trudniej wspinać się wzwyż,
pamiętaj: chociaż ciało omdlewa,
On dźwiga z Tobą stale Twój krzyż…

On wziął za Ciebie krzyż na ramiona,
On wziął na Ciebie nieprawość Twą,
więc dźwigaj razem z Nim swe zadania,
On idzie z Tobą drogą Twą…

STACJA III – Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem

Pierwszy raz upadł – nie Bóg, lecz Człowiek,
którego zwalił nie pierwszy cios.
Lecz Bóg się w ciało człowieka oblekł
aby podzielić jego los.

Ludzką jest rzeczą w drodze upadać,
nim się wypełni nasz ziemski czas,
lecz w tym upadku nie trwać, lecz wstawać
ufając Bogu, że wesprze nas

– jest rzeczą Boską. Z Jego pomocą
przejdziesz swą drogę – krzyżową też.
Wspierany Jego miłością, mocą
dojdziesz wnet tam, gdzie cierpień kres.

STACJA IV – Jezus spotyka swą Matkę

Na drodze Jezusa Maryja stanęła,
Serce Jej blisko Jego Serca biło,
nowe siły w najdroższe Ciało Jego tchnęło,
milcząc, współcierpiąc, wciąż dla Niego żyło.

Ona i Twą Matką, i z Tobą  w s p ó ł  c z u j e ,
Ona – na Twej drodze milcząc ciągle staje,
jak najdroższym dzieckiem wciąż się opiekuje
i drogę wskazuje – tam, gdzie dróg rozstaje.

Nigdy nie odrzucaj Serca Matczynego,
które w ciężkich chwilach, jak może – ratuje,
nigdy nie odrzucaj serca spotkanego,
które na Twej drodze – z Tobą wciąż  w s p ó ł  c z u j e …

STACJA V – Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi dźwigać krzyż

Krzyż Jezusa – człowiek musiał pomóc dźwigać,
lecz później zrozumiał trudu swego treść:
że na nic się nie zda przed cierpieniem migać,
że człowiek z Jezusem krzyż powinien nieść…

Bo zbawienie świata przez Boga nam dane,
bez udziału człowieka nie mogło się stać.
W naszym życiu krzyże przez Niego zesłane
dźwigać musim wspólnie – a ból Jemu dać…

„Jedni drugich brzemiona dźwigajmy,
aby wypełnić Zakon Chrystusowy”.
Wezwanie to w życiu swym wciąż wypełniajmy,
stale dokonując w nas samych przemiany…

STACJA VI – Weronika ociera twarz Jezusa

Ileż trzeba było nadludzkiej odwagi,
by w tłum szalejący, rozbestwiony wejść
tam, gdzie na Niewinność – razy i zniewagi
padały, a krzyż dalej trzeba było nieść ?

Ileż trzeba było nadludzkiej odwagi,
by wyciągnąć ręce, by uczynić gest,
gest miłości, otrzeć Tę Twarz ukochaną,
z ludzkiej wzgardy, krwi, potu i łez ?

Módlmy się o siły, miłość i odwagę,
byśmy mogli cierpieniom ulżyć sercem swym.
Iść w tłum, tam, gdzie człowiek znosi ból, zniewagę,
tak, jak kiedyś cierpiał Jezus – Boży syn…

STACJA  VII – Jezus drugi raz upada pod krzyżem

Jezus pod krzyżem naszych win upada
lecz wstaje i idzie naprzód drogą swą,
a nam zawsze widzieć w nim Boga wypada,
chociaż ludzką drogą w męce idzie On.

Idąc przez wieki Kościół też upada,
bowiem ludzką drogą także idzie on,
lecz wspierany mocą Bożą – stale włada,
wciąż powstając, zdąża tam, gdzie Boży tron.

Każde jego dziecko także wciąż upada,
wstaje – idąc dalej drogą swą,
i Ty dziecko Boże – gdy upadasz – wstawaj,
chociaż i swą drogę znaczysz często łzą.

STACJA VIII – Jezus pociesza płaczące niewiasty

Na jego drodze niewiasty stanęły,
płaczem nad Nim – ból swój wyrażały
a On je pocieszał, gdy we łzach tonęły
by nie nad Nim, lezc nad sobą i dziećmi płakały.

Nad Jezusem i światem płacz dziś nie pomoże,
taka już od wieków kolej losu jest.
Nam i dzisiaj trzeba pojąć słowo Boże,
by umacniać innych – najpierw swój krzyż nieść.

On sam w strasznej męce – o innych pamiętał,
wspierał i nauczał, dostrzegając łzy.
Choć boleścią wielką dusza przeniknięta,
o innych pamiętać – naucz się i Ty…

STACJA IX – Jezus trzeci raz upada pod krzużem

 

Trzeci raz już Jezus pod krzyżem upada,
ciało już słabnie, a gawiedź wciąż kpi.
Wokoło gapiów drwiących gromada,
lecż wstaje, by dotrwać kresu męki dni.

Jak długo można wytrzymać cierpienie,
ile razy wstawać z upadków swych dna ?
Skąd wciąż czerpać siły na zadań spełnienie,
gdy się wkrąg roztacza beznadziei mgła ?

Gdy Jemu otworzysz całe serce swoje
i Jemu dasz w darze swoich cierpień krzyż,
On we wszystkich upadkach Tobie  dopomoże,
wstaniesz zawsze, dążąc wciąż z Nim wzwyż…

STACJA X – Jezus z szat obnażony

Najświętsze Ciało okrutnie zmęczone,
tą krzyżową męką, która jeszcze trwa,
przed złym, wrogim tłumem stałó obnażone,
a cierpienie jeszcze nie sięgnęło dna.

Ze wszystkiego – co Jego, co ludzkie odarty,
wziął na śiebie wszystko, co człowiek mógł znieść,
człowiek zaś przez przez winy swe stał się nie warty
przebaczenia Boga , by do Nieba wejść.

Jezus i za nasze grzechy nieczystości,
myśli i pragnienia i uczynki złe
– cierpiał obnażony pośród ludzkiej złości,
więc na dobre odmień całe życie swe…

STACJA XI – Jezus przybity do krzyża

Gdy ręce nie mogły już błogosławić,
gdy nogi nie mogły nieść Dobrej Nowiny,
usta jeszcze mogły Boga sławić,
mogły jeszcze przebaczać – nawet łotra winy.

Jeżeli pragniesz Jego tak miłować,
że chcesz zawisnąć na swym krzyżu dziś
i nawet w męce chcesz Go naśladować
i Jego drogą aż do grobu iść

– możesz jeszcze zawsze krzywdy wybaczać,
możesz swą duszę oddawać Mu wciąż,
łaski dla bliskich swoich wypraszać,
siły znajdując w  s p ó ł   c i e r p i e n i u
z  N I M …

STACJA XII – Jezus na krzyżu umiera

Słońce oblicze swoje zakryło
i światem wstrząsnął z niebios grom.
Serce ostatni raz zabiło,
ostatnie tchnienie wydał  ON…

Coś się zaczęło, coś się skończyło.
On umarł, byśmy my mogli żyć.
Żyć życiem z Nim, tym, które było
stracone dla nas – przez nasz grzech.

Słońce oblicze swe zakrywa,
niech wstrząśnie duszą Twoją grom,
choć już dwudziesty wiek upływa,
dla Ciebie ciągle kona ON…

STACJA XIII – Jezus zdjęty z krzyża i na ramionach swej Matki złożony

Ludzie odeszli, bo „już się stało”,
odeszli spocząć przed świętem w domach.
Okrutnie zbite Ciało zostało
złożone w Matki Bolesnej ramionach.

Mężne jej serce z ufnością stanęło
w początku nowych, nie znanych Jej dróg,
siedem już mieczy serce przeniknęło,
ból jej zrozumieć umiał tylko Bóg.

Ona jest Matką największej boleści,
Ona rozumie zawsze dzieci swe.
Gdy Twoje serce boleści nie zmieści,
oddaj w Jej ręce wszystkie bóle swe.

STACJA XIV – Jezus złożony w grobie

Cisza zaległa miasto uśpione,
krzyż już za nami i męki dni,
Ciało zmęczone w grobie złożone,
Dusza otwiera do Nieba drzwi.

W ciszy się dzieją rzeczy największe,
których nam pojąć nie sposób jest.
Rzeczy największe, rzeczy najświetsze,
w ciszy i cierpień i życia kres.

Cisza zalega Kościół Boży,
za Tobą kiedyś  i  g r ó b  zostanie
który swą mocą sam Bóg otworzy,
i będzie tylko już  z  m a r t w y c h  w s t a n i e…

Lublin, luty 1999 r.

Tchnienie

Gdy noc me miasto snem otuli
i usną twardo zmęczeni ludzie
– chóry aniołów śpiewać im będą,
by odpoczęli po ciężkim trudzie.

Księżyc latarnię swoją zapali
i płynąć cicho po nieba skłonie
patrzeć wnet będzie jak w ziemskiej dali
ogromna miłość w ich duszach płonie.

Serce Jezusa w licznych kościołach
ukryte w hostiach wciąż mocno bije
– i w sercach ludzi – z nimi i dla nich
żyć będzie wiecznie – jak dzisiaj żyje.

Miłości Bożej wzajemne Tchnienie
– Syna do Ojca, Ojca do Syna
spływa wciąż z nieba na naszą ziemię
i świat nasz cały w Nim stale pływa.

Wtedy, gdy ciało twoje spoczywa,
kiedy sen błogi sił Ci dodaje,
Biały Gołąbek na susze spływa,
darami – serca napełnia czarę.

Biały Gołąbku, Tchnieniu Miłości
– zsyłaj wciąż dary na dziecię Twoje,
niechaj wciąż żyje w Bożej radości
i serca jego ścisz niepokoje.

A dla mnie proszę, by się spełniło
mojego serca jedno życzenie:
by w mojej duszy wciąż się paliło
miłości Bożej – dla bliźnich – Tchnienie…

 

Lublin, dnia 20 czerwca 1998.

Rozmowa z Księżycem (1)

Wszyscy odeszli, sama znów zostałam,
razem z mą duszą, urlop zaczynałam,
Wyszłam na balkon o wieczornej porze,
gdy było cicho, spokojnie na dworze.

Ciemne obłoki Ojciec Pio rozchylił,
Księżyc zza bloku oblicze wychylił
i z duszą moją wdał się wnet w rozmowę,
srebrne promienie śląc na moją głowę.

***

Powiedział, że jest on stworzony przez Boga,
jak wszystkie gwiazdy oraz Mleczna Droga,
wczoraj i dzisiaj, tak jak i przed wiekiem,
wędruje stale z Bogiem i z człowiekiem.

Na ciemnym niebie jest Słońca odbiciem,
żyje nie swoim, ale jego życiem,
nie razi światłem, które zabić może,
a kto w nie patrzy – chwali Ciebie Boże.

***

A cały wszechświat stworzony przez Boga
wskazuje ludziom, gdzie do Niego droga,
wczoraj i dzisiaj, tak jak i przed wiekiem,
wędruje po niej z Bogiem i z człowiekiem.

W doczesnym życiu jest Boga odbiciem,
żyje nie swoim, ale Jego życiem,
nie razi światłem, które zabić może,
a kto nań patrzy – chwali Ciebie Boże.

***

A człowiek, który wolny wybór dostał
i z woli Ojca – panem stworzeń został,
wczoraj i dzisiaj, tak jak i przed wiekiem,
wędruje z Bogiem i z drugim człowiekiem.

Ale powinien być Boga odbiciem,
żyć już nie swoim, ale Bożym życiem,
unikać grzechu, bo on zabić może,
iść Bożą drogą, a Bóg dopomoże…

 

Lublin, dnia 30 czerwca i 7 lipca 1996.