Tag Archives: marzenia

Bóle…

Bóle…

Największe bóle, to bóle duszy
i najtrudniejsze do ukojenia:
bóle miłości, bóle rozstania,
niezasłużone bliźnich cierpienia,

Bóle tęsknoty przez oddalenie
i samotności, co czasem doskwiera,
brak szans na marzeń naszych spełnienie.
Złagodzić je może tylko wiara, nadzieja i miłość.

Zaufajmy im…

 

Lublin, dnia 25 lutego 2015

Pisane tęsknotą…

Gdybyś był ze mną,
rozgrzałbyś me serce,
co skute lodem nic nie czuje.
Rozgrzałbyś me dłonie,
co przestały marzyć,
że jeszcze kiedyś je ucałujesz.

Gdybyś był ze mną,
rozgrzałbyś mą duszę,
co ciągle przeżywa, bo Tobie jest wierną
– tęsknoty katusze.

A ja z tym na zawsze pogodzić się muszę
– że nie jesteś ze mną…

 

Lublin, dnia 3 lutego 2012.

 

Gdybyś był ze mną,
łzy byś moje otarł,
przytulił do serca jak za dawnych lat.
Potem poprowadził,
szlibyśmy we dwoje
Bożymi drogami przez ten dziwny świat.

Gdybyś był ze mną,
razem byśmy doszli,
dźwigając swe krzyże, do niebieskich bram.
Skłonili się w progu
w Trójcy Świętej Bogu
i w wiecznej radości pozostali tam.

Gdybyś był ze mną…

 

Lublin, dnia 23 kwietnia 2012.

 

Gdybyś był ze mną,
świat byłby piękniejszy,
niebo pogodniejsze,
piękniej śpiewał ptak.
I każdy dzień
wstawałby radośniejszy,
każdy posiłek miałby lepszy smak…

Gdybyś był ze mną…
Ale nie jesteś…

Mogę tylko marzyć
na jawie i w pięknych mych snach,
o tym, co jeszcze może się wydarzyć.
Na horyzoncie lśni nadziei blask.
Na naszą ziemię, w każdej czasu dobie,
Ojciec Niebieski zsyła morze łask…
Radujmy się…

 

Lublin, dnia 24 kwietnia 2012.

Bajka – niebajka

Dla Ciebie

BAJKA – NIEBAJKA

Na dwóch krańcach Lublina
tak daleko od siebie
gdzie korzenie ich wrosły
w głąb, w ojczystą ziemię
– dwie dzielnice od wieków
nad rzekami dwiema
tak pięknieją rosnąc,
że wspanialszych już nie ma.

Na północy – Wieniawa
– dzielnica młodzieży,
szkół, uczelni, przedszkoli,
księży i … żołnierzy.
Na południu Wrotków
pięknem swym urzeka,
zachwycają tam oczy
drzewa, zalew, rzeka.

Wieniawa samotna
nad rzeką siedziała
i wpatrzona w Księżyc
jak w lustrze ujrzała
jasne i przyjazne
Wrotkowa odbicie
i poczuła w sobie
jakby nowe życie…

Z tęsknoty i z marzeń
wianuszek uwiła,
w bystre wody Czechówki
przeżegnawszy – rzuciła
wierząc, że go z Bystrzycy
Wrotków wyłowi miły,
a co się działo dalej
zabrakło mi siły
opisać…

Wieniawa, dnia 30 stycznia 2007.

 

(d.c.)

Gdy Wieniawa do rzeki wianuszek wrzucała,
to o najważniejszym wtedy zapomniała.

Zapomniała, że Bystrzyca w drugą stronę płynie
i wianuszek zbłąkany w wodach Wieprza zginie.

I nie ujrzą go nigdy oczy jej Miłego
– chyba, że go znajdzie w głębi serca swego
– i wyłowi…

Wieniawa, dnia 11 lutego 2007.

Wiersz do Mikołaja

Drogi Święty Mikołaju,
gdy opuścisz bramy Raju
i wyruszysz po zakupy
pozbierawszy wprzód do kupy
prośby nasze i życzenia,
najdziwniejsze też marzenia
– wspomnij na mnie
i mi przynieś co uważasz:
może to być i odtwarzacz
do koncertów mej rodziny,
albo ciapy
by nie marzły gościom „łapy”,
kiedy przyjdzie im ochota
mnie odwiedzić – gdy deszcz, słota
zbruka wierzchnie ich odzienie.
Spełnić możesz me życzenie
(w niskiej lub wysokiej cenie)
– jak na przykład:
kredki, farby – bym malować dinosaury
mogła w darze dla Wojtusia,
tudzież inne dzieła sztuki dla Mamusi, dla Tatusia.
No i przyjmę wszelkie grosze,
których trzymać w mej pończosze
ani myślę.
Teraz list ten szybko wyślę
z pozdrowieniem i życzeniem:
SZCZĘŚĆ CI BOŻE MIKOŁAJU
I DO ZOBACZENIA – W RAJU

Babcia

Pusta alejka…

Patrz… Pusta alejka, na drzewach drży sadź.
Samotna ławeczka, wspomnienie sprzed lat,
promienie nieśmiałe – ból duszy kojące
dalekie, przyjazne, wciąż świecące słońce
– to wszystko dziś Tobie wraz z sercem chcę dać:
tę pustą alejkę, wspomnienie i sadź…

Patrz… Pusta alejka, kogoś tutaj brak…
Samotna ławeczka – stęskniona jak ja…
Pragnienie nieśmiałe, by nim zajdzie słońce
– oczy, dłonie, dusze i serca gorące
odnalazły tutaj chwili szczęścia smak
– by w cichej alejce – nie było już brak
nigdy, nigdy… Ciebie…

 

Lublin, dnia 10 stycznia 2004.

 

Ta sama alejka, na drzewach nie sadź.
W zielone sukienki spowity dziś świat.
Lecz ciągle samotna ławeczka – jak ja,
wciąż czeka spełnienia marzenia sprzed lat.
Jak zimą, tak wiosną, wciąż Tobie chcę dać
i drzewa, i ptaki, i cały mój świat.

Patrz… Pusta alejka, wciąż kogoś tu brak…
Samotna ławeczka 0 stęskniona jak ja…
W pobliskich zaroślach pogwizduje szpak.
Pragnienie nieśmiałe wciąż w sercu mym trwa,
spokoju nie daje: bym gdzie Ty – tam ja
mogła znowu spędzić choćby chwilę dnia
– jak kiedyś…

 

Lublin, dnia 24 maja 2004.

 

Patrz… Pusta alejka, w krąg drga lata czar.
Samotna ławeczka stęskniona od lat
gdzieś znikła wraz z wiosną, nie został ni ślad,
jak znikło wspomnienie i jak znikł mój świat
– gdy chciałam go Tobie na ławeczce dać
– jak znikło marzenie i zimowa sadź.

Patrz… Pusta alejka, już nic tu nie brak…
A jednak ławeczka wciąż żyje we snach…
Choć spokój w mej duszy i ciche czekanie
na tak wymarzone kolejne spotkanie
poprzedza tak krótkie, tak miłe zbliżenia,
tak szybkie, choć nie smutne chwil tych zakończenia
wciąć będzie mi brak… Ciebie…

 

Lublin, dnia 24 czerwca 2004.

Księżycowe misterium

W księżycową, gwiaździstą, cudną noc,
wyiskrzone niebo wzywa mnie
i w serce rozdarte wciąż na dwoje
wstępuje jakaś nowa, dziwna moc.

Ku blademu światłu chcę biec
i utopić w nim marzeń swoich moc,
niech się zawrą już za mną podwoje,
bym już mogła w spokoju wreszcie lec.

W tę cudowną, gwiaździstą, cichą noc,
Wielka Miłość wciąż wzywa mnie
– w Niej utopić chcę te miłości moje,
z których rodzi się ciągle moja moc.

W księżycową, gwiaździstą, cudną noc
chcę utopić w Niej swe niepokoje,
aby serce rozdarte wciąż na dwoje
nie biegło za nimi w dzień i w noc…

W księżycową, gwiaździstą, cudną noc
śpi już twardo zmęczone serce moje.
Wielka Miłość wciąż czuwa nad mym snem,
już zamknęła za mną swe podwoje.

Lecz ja ciągle i w snach swych pragnę biec,
znaleźć Ciebie i marzeń Twoich moc,
przy Twym sercu moje serce pragnie lec,
nim się skończy gwiaździsta, cudna noc…

Lublin, dnia 4 lutego 2002.

Zamyślenie – W cieniu krzyża

„Króla wznoszą się ramiona,
Tajemnica krzyża błyska;
Na nim życie śmiercią kona,
Lecz z tej śmierci życie tryska.”
– pieśń ludowa –

Krzyż, krzyż, ciągle krzyż, ciągle krzyże. Jak trudno mi je pokochać… Jako małe dziecko przeżyłam oblężenie Warszawy. Wędrówki wśród pożarów, trupów końskich i ludzkich, bomby, pociski… Przeżyłam szok. Potem przez długie lata okupacji – lęk przed Niemcem – uosobieniem zła. Pozostały strachy nocne, nadwrażliwość, paniczny strach przed cierpieniem fizycznym, łomot serca na widok czyjejś krwi, przemocy, kalectwa. Krzyż napawał mnie panicznym lękiem. Do tej pory unikam uczestnictwa w nabożeństwie drogi krzyżowej, podczas którego często robi mi się słabo. A jednak… Read more …

Nad jeziorem

***

Najpiękniejsze jest jezioro nocą,
kiedy księżyc wypływa zza drzew,
kiedy gwiazdy na falach migocą,
koi duszę dyskoteki śpiew.

I miarowe ping-ponga odbicia
kończą chwile tak miłego dnia,
falą wspomnień minione przeżycia
powracają na jawie i w snach.

Chociaż piękno i spokój dokoła
zapomnienie daje o złem,
pod opieką mojego Anioła
usypiając – żegnam się z dniem

– jest zakątek w głębinach mej duszy,
gdzie tęsknota i ból wciąż trwa
i nadzieją ukołysana
razem ze mną zasypia ma
Miłość…

 

Okuninka, dnia 4 sierpnia 1998.

 

***

Idę do Ciebie księżycową drogą,
która się wije wśród jeziora fal,
gdzie odbite gwiazdki dopomóc mi mogą,
prowadząc wciąż w Twoją nieznaną mi dal.

Idę do Ciebie myślą i marzeniem,
choć daleka droga – bliskiś sercu Ty.
Oboje objęci jednym Bożym Tchnieniem
wędrujemy poprzez trudne życia dni.

Idę do Ciebie modlitwy stopniami,
które chcę wyprosić Twe spokojne sny,
by Bóg wokół Ciebie dniami i nocami
rozpraszał swym światłem niepokoju mgły…

 

Okuninka, dnia 5 sierpnia 1998.

Kazimierz Dolny – wspomnienie

Magdzi w dniu jej imienin

Czy w jasnych Słońca promieniach,
czy w blasku pełni Księżyca,
czy otulony śniegiem,
czy też w przylaszczek mgle
– Kazimierz wzrusza pięknem
– Kazimierz wciąż zachwyca
i ciągle wraca do mnie
w marzeniach i we śnie.

I nigdzie takie maliny
nie rosły jak w tej stronie,
znikąd takie obrazy
spod pędzli nie szły w świat
i nigdzie tyle wspomnień
jak w Rynku, w Kamieniołomie,
nie kryje się do dzisiaj
z mych młodych, szczęśliwych lat.

Jest tam taka Madonna
– Jezusa pod sercem skrywa
kiedy szłam kiedyś do Niej
po starych stopniach sprzed lat
– Ona mi pokazała
jak dziecię swoje wzywa
i cudem przemiany serca
wprowadza w nowy świat.

Nie ważne czy się kiedyś
tam w Kazimierzu spotkamy,
nie ważne jakie Bóg dla nas
przeznaczył przyszłe dni.
Ważne jest tylko teraz,
że obie Kazimierz kochamy
i wędrujemy tam razem
wspomnieniem – ja i Ty…

Czy w jasnych Słońca promieniach,
czy w blasku pełni Księżyca
czy otulony śniegiem,
czy też w przylaszczek mgle
– Kazimierz wzrusza pięknem,
Kazimierz wciąż zachwyca
i ciągle wraca do mnie
w marzeniach i we śnie…

Lublin, dnia 16 lipca 1998 r.

***

Jeszcze słyszę szum Wisły, czuję jej fal dotyk,
widzę najpiękniejszy ze stylów: nadwiślański gotyk.
Jeszcze słyszę dzwon Fary, jeszcze widzę Trzy Krzyże,
widzę Boga w tym pięknie – kiedy sięgam wciąż wyżej.

***

Gdy przemierzam wspomnieniem kazimierskie ulice,
mijam drogi wciąż sercu przyjaciół mych rój.
Ponad miastem płyną dwa pyzate księżyce:
nie Kuncewiczowskie, lecz ten Twój i mój.

*** (Jezus mógł zstąpić z Krzyża)

Refleksja po nauce ks. Lucjana

***

Jezus mógł zstąpić z Krzyża
– ale nie zstąpił
– bo On kocha mnie…
Jezus wkrótce zmartwychwstał
– bym nie zwątpiła
– że On kocha mnie…

I rzekł:

„Swój krzyż jak Ja na plecy weź,
przez świat dla innych wciąż o nieś
– jeżeli chcesz i kochasz mnie…
Zawiśnij na nim jeszcze dziś,
jeśli Mą drogą zamierzasz iść
– jeżeli chcesz i kochasz Mnie…””

A ja ?

Mogę swe serce zamknąć dla innych
– mogę…
Mogę się wyrzec marzeń dziecinnych
– mogę…
Mogę się pozbyć trudnej miłości
– mogę…
Tylko dla siebie szukać radości
– mogę..
Mogę porzucić Twą trudną drogę
– mogę, mogę, mogę…

Lecz ja

Swój krzyż jak Ty w swą drogę wzięłam,
chociaż się pod nim nie raz ugięłam
– bo chcę i kocham Cię…
I na swych troskach zawisłam dziś,
bo Twoją drogę wybrałam, by iść
– za Tobą i kochać Cię…
I mogę zstąpić z krzyża
– ale czy zstąpię ?
Wszak Ty kochasz mnie…
Ja także zmartwychwstanę
– jeżeli nie zwątpię,
– że Ty kochasz mnie
– mój  JEZU !…

Lublin, dnia 7 maja 1998 r.
(W chwili słabości)